Udostępnij:

Pocztówki literackie KM listopad 2022

POCZTÓWKI LITERACKIE KAROLA MALISZEWSKIEGO

Marta. Pisać, pisać, koniecznie pisać. Mam przeczucie, że coś z tego kiedyś powstanie. A może nie „kiedyś”, a bardziej „niebawem”. Przy niektórych wierszach jako czytelnik mam wrażenie, że zaledwie krok dzieli panią od wyrazistości, od czegoś, co przykuwa wzrok i namysł, co chce się czytać. Za taki utwór uważam Ostatnie widzenie. Tutaj udało się trafić w punkt bez kokieterii i nadmiernego gadulstwa. Proszę na nie szczególnie uważać, bowiem niekiedy pociąga ono (gadulstwo) panią w głąb, i to nie jest jakaś filozoficzna głębia. Wprost przeciwnie.

Sandra. Nie pisać, koniecznie nie pisać. Chyba że dla siebie, dla otuchy i spokoju, poczucia sensu, że potrafi się coś ująć, wyrazić. I ujęcie, i wyraz pozostają tylko w sferze prywatnej, nie mają szans na uznanie i zainteresowanie postronnych. Rzecz jasna, wypowiadam się w imieniu pojedynczego postronnego, lecz jeśli mi pani zaufała, wysyłając, to proszę zaufać, słuchając opinii. Nieporadne, niemodne, niesmaczne. Oczywiście, przykro mi z powodu śmierci ojca i rozumiem, że pani musiała wylać ten żal. Proszę jednak związane z nim tekstowe ślady pozostawić w szufladzie.

Małgorzata. Panie Karolu (…) wiersze piszą mi się prawie same (…) co pan o mnie myśli?. Nie wiem, co mam myśleć o pani, ja ledwo wyrabiam się z myślami o tych nadesłanych fragmentach. Może one są fragmentami pani jako pewnej psycho-fizycznej Całości, a może tylko wiążą koniec z końcem w jakiej wyimaginowanej sferze, która w niewielkim stopniu wiąże się z prawdą o pani, i jest czymś sztucznym, wydumanym, ot, tak sobie zapisywanym bez żadnej głębszej motywacji. Nie wiem. Snuję przypuszczenia, bo utwory są dość lekkie, błahe, chwiejne, „piszą się same” na dalekim marginesie pewnej osobowości z krwi i kości. Może kiedyś włączy się pani do rzeczywistego działania poetyckiego, do pisania Siebie, na razie jesteśmy od tego kosmicznie daleko. A jak pani sama słusznie zauważa, są to „strofy niczyje”. Poezja wymaga jednak choćby cienia persony, która wyrzuca z siebie słowa sprawiające wrażenie, że są „czyjeś”. Pisze pani – Nie oceniaj/ Nie znasz kontekstu. Nie muszę go znać, a o ocenę sama pani prosiła.

Maciej. Dobre to, ale tylko fragmentarycznie, w jakiś drobnych zawieszeniach sensu między słowami. Całość sprawia wrażenie surowego brudnopisu. Brudnopisu z potencjałem. Kładę nacisk na ten potencjał. Uwidacznia się on doskonale we fragmentach opisowych, narracyjnych (np. znak Jonasza), w takich, w których ucieka pan od siebie i swoich niewczesnych wynurzeń, a koncentruje się na otaczającym świecie. Świat (proces jego obserwacji, rekonstrukcji) pana wyzwala, zaś introspekcja dziwnie zniewala, spłaszcza. Przed panem praca nad wyrównaniem potencjałów między światem a sobą, praca nad językiem, który by to pogodził w interesujący dla innych sposób.

Michał. To jest cenne, że się pan nie sadzi, nie stroi min ostro nawiedzonego. Swobodne, proste teksty – brawo! I co ważne, przerwane w porę, nieprzegadane. Jest tylko jeden problem… Trzeba mieć pomysł na prostotę, a i swobodę trzeba jakoś odkrywczo rozegrać. To się samo nie robi, w gruncie rzeczy „spontan” wymaga konceptu. Pan dzielnie próbuje, lecz to jeszcze zbyt słabe próby. Pierwszy przykład – Wszyscy nosimy w głowach cmentarze/ jest nią pamięć – do zrobienia, do rozpisania, do doprowadzenia na skraju paradoksu. Drugi – Niektórym odpowiada niewolnictwo/ Choć codziennie podtykają innym pod nos/ Rany od kajdan na przegubach rąk i nóg. I to też do zrobienia. Jednak nie w takim stylu, jaki pan proponuje, to za słabo, za mało, to jeszcze nie działa. Życzę znalezienia właściwego tonu.

Żaneta. Prymitywne obrazki. A może „prymitywistyczne” jak u Ociepki? Z przymrużeniem oka? Jednak nie. Pani tak naprawdę, tak dosłownie i w proporcji jeden do jednego. Powstaje infantylny obraz świata, a natchnienie pomiędzy poetyckimi akwarelami sobie lata. Jakby języka nie było, to znaczy trudności z wysławianiem, łamaniem się formy, żadnych komplikacji. U pani wszystko jest łatwe, proste, a język to jedynie chłopiec na posyłki, nie ma żadnej wolności, autonomii. Liczy się tylko „rzeczywistość”. Nawet pani nie przypuszcza, jak przez to jest złudna i skłamana.

Jerzy. Który podmiot jest prawdziwy? Ten od przytupów i pokrzykiwań czy ten delikatnie szepczący? Występuje wyraźne rozdwojenie. Nie mam nic przeciwko „dwubiegunowości”. Pytam tylko o sens, o znaczenie i świadomą różnicę. Kiedy mówi się tak, a kiedy wprost przeciwnie? Co o tym decyduje? Co pan chce tą podwójnością powiedzieć? Same pytania. Nie znam odpowiedzi. Więcej udanych sformułowań znajduję w „osobowości B”, czyli tej wycofanej, ściszonej, refleksyjnej. Powodzenia w dochodzeniu do siebie!

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem. Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „8 Arkuszu Odry”.

 

Zapisz się do naszego newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych (pokaż całość)