Udostępnij:

Pocztówki literackie KM luty 2019

POCZTÓWKI LITERACKIE KAROLA MALISZEWSKIEGO

 

Kacper. Cztery wiersze, które można potraktować jako próbki czterech różnych stylów. Brzydota to piosenka à la Tuwim, podróbka brzydka aż strach. Tu nawiązuję do przymiotnika użytego w wierszu siedemnaście razy, lecz również do pańskiej nieudolności. Tuwim przewraca się w grobie, słysząc takie rymy (tak wysilone, że aż podpierające się błędem, np. „murki-podwórki”). Najgorszy jest rytm, którego właściwie nie ma, bo trudno tę szarpaninę nazwać rytmem. Ładne są tylko te stokrotki w finale… Z kolei Mgła chciałaby mieć coś wspólnego z Leśmianem (Aż czuć było jak te kłęby/ Chcą się zmienić, chcą się wcielić). I znów zawiodło ucho, wyczucie melodii języka. Niech pan tańczy albo chociaż chodzi po pokoju, pisząc sylabotoniczny wiersz, skoro nie wychodzi to od ręki (Tylko głos się jeszcze podniósł/ Z mgły rozwianego łona, właśnie, rytmiczne łono wiersza zanadto rozwiane). „Piszący te słowa” – jakby Bursowski z ducha, tyle że bez świeżości i siły oryginału, zbyt rozwlekły. Pańska próba wiersza wolnego wypadła nieco lepiej od nieudanych sylabotoników. Nieskrępowany rymami potrafi pan więcej, proszę to przemyśleć. W efekcie najciekawszy ten czwarty, ledwie kilka słów liczący, tekst. Może tędy droga. Jak najmniej słów. Głuchy rytm. Minimalizm.

Beata. Ach, tu mamy o czym mówić. Już rozpoznała pani swoje ograniczenia i w ramach tego, co uznała pani za swoje – czuje język i jego możliwości. Nie wiem, czy to są wiersze, bo za dużo się w tych tekstach gada, nie dbając o formę i pointę. Ale to nie ma większego znaczenia. Nazwijmy te teksty monologami, będącymi częścią jakiejś większej narracji, inteligentnej i pomysłowej. Proszę rozpisywać to dalej – w rytm sztuk scenicznych czy może opowiadań. Jest dar, talent, trzeba go umiejętnie wykorzystać. Jednak niekoniecznie w poezji (aha, wiele Beat nadsyła swoje teksty, więc tu mówiłem do autorki Synonimów, Ciśnienia itd.).

Anna. Dobre wiersze. Drukowalne. Na pewno już nagrodzone w niejednym konkursie. Zatem tylko garść wrażeń przypadkowego czytelnika… Na przykład taki wiersz Ziarno, dziwnie poglądowy, instruktażowy, dydaktyczny, z moralnym wskazówkami typu Żyj w zgodzie z ziarnem, jeśli nie potrafisz/ wypłynąć łodzią w czasie sztormu. Nie uważa pani, że trochę zapachniało katechezą? A już szczególnie razi to w poincie, w której wyprowadza się konsekwencje z tego, że w szkole nie było zamków w drzwiach toalet i bez koleżanek na czatach to był problem. Świetny i świeży obrazek, szkoda tylko, że okraszony bombastycznym aforyzmem: Wszak zbieranie kamieni jest jak medytacja,

zwłaszcza, gdy wyraźnie widzisz cel. Na rany koguta, gdzie szkolny kibel, a gdzie medytacja, święte kamienie i szlachetny cel? Aha, zapomniałbym, jeszcze wszędzie sypie się ziarno (tytuł). Takie kwiatki psują mi odbiór pani poezji, która w wielu miejscach wskazuje na naprawdę interesujący talent.

 

Mateusz. Podróż, Jabłko itd. Kolejny miłośnik sylabotonizmu. Czy zbliża się jakaś rewolucja w polskiej poezji? Raczej nie. Młodzi panowie tylko sobie terminują. I bardzo dobrze. Zanim zaczniesz malować „pikassy”, zrób dobrego „matejkę” – taka krąży powszechna opinia. Może coś w tym jest. Pan już daleko zaszedł na tej samokształceniowej drodze. I co najważniejsze: słyszy, co szepce, co śpiewa, co wypowiada. Bo i tu trzeba mieć słuch (powtarzam do znudzenia). Pan go ma. I wrażliwość, i takt. Wszystko się zgadza, ale nie składa: brakuje życia, jego problemów, kontrastów, zderzeń. To wszystko buja w jakimś wyalienowanym, zgoła XIX-wiecznym, świecie. Pora się wziąć za bary z teraźniejszością, panie Mateuszu. Ale czy sylabotonik jej sprosta?

Antonina. Empatia i obrazowanie poetyckie dobrej próby. Bodaj najlepszy zestaw w tym miesiącu. Szczególnie gratuluję utworu pt. maryjki. W pozostałych drobne dolegliwości związane z rozgadywaniem się po próżnicy, jak niegdyś mawiali starzy ludzie. O, jeszcze w wierszu duszno ładnie i w porę powstrzymała się pani od gadulstwa. Proszę kiedyś coś znowu podesłać, powiesimy na stronie.

Piotr. Nie chciałbym panu psuć zabawy i wytchnienia (czy terapii), jakie daje pisanie. Proszę robić to spokojnie dalej i znajdować w tym radość. Jeśli pyta pan, co na to historia poezji i krytyka literacka, to nie jestem w stanie w imieniu tych instancji podać wiążących informacji, bowiem one nie udzieliły mi na razie stosownych plenipotencji. Moja osobista odpowiedź jest negatywna: autor nie odnalazł na razie siebie w języku, posługując się jego pustą, zbyt retoryczną i pompatyczną protezą. Nie odkrył też charakterystycznej dla siebie treści, krążąc wśród banałów i schematów. Najbardziej jednak moje ucho cierpi, nie słysząc melodii, bo autor niestety nie ma wyczucia rytmu i rymu. Nie widzę zatem szans, a tu odpowiadam na ostatnie z pytań, by nazwisko pańskie na stałe zagościło we wspomnianych annałach (historii poezji).

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem.