Pocztówki literackie KM- czerwiec 2018

POCZTÓWKI LITERACKIE Karola Maliszewskiego

Miłosz. Dwa wiersze i dwie krótkie prozy – obsesyjnie i w kółko o tym samym. Przede wszystkim o samotności, a potem o braku spełnienia seksualnego. Motyw stary jak świat, wiele wątków młodzieńczej literatury zaczyna się dokładnie od tego. I człowiek tylko patrzy, czy wymyślono coś nowego, jakieś inne, zaskakujące podejście. Nie wymyślono. Zwracają uwagę błędy ortograficzne i wulgaryzmy. Pozostajemy na poziomie zdania: Ruchali się jak króliki, śpiewali piosenki gotując, a ja byłem coraz bardziej zły i skłócony ze światem. Jedynie Syzyf nieco odstaje, przez ten tekst widać trochę więcej świata, innych ludzi, ich problemy. Ale i ten tekst dałoby się podrasować, razi literacka nieudolność.

Olaf. Tu już większa kultura literacka, elementarne wyczucie słowa, stosowności użycia tego czy innego zwrotu w określonej sytuacji komunikacyjnej. Aczkolwiek atmosfera „dusznego dojrzewania”, „trądzikowej samotności” całkiem podobna. Od razu zaznaczam, że nie przekonują mnie odczucia dotyczące wszechrzeczy, podawane w stylu Rozgrzany jest kosmos / Niewyobrażalnym chłodem, nie przekonuje górnolotne piętrzenie abstrakcji, sympatyzuję raczej z pokornym wyliczaniem szczegółów bycia, ujawnianiem detali, drobiazgów. O, coś takiego jeszcze ujdzie: Smutne oczka ciemności w pokoju / Kurz całego wszechświata ostał się w jednym miejscu / Żadnego połączenia między tobą i mną. Wiadomo, że przed autorem jeszcze sporo pracy. Nie ustawać, nie ustawać…

Mariusz. Ponownie nadesłane wiersze przeczytałem z ciekawością, bo to jednak czyjeś życie jak na dłoni, najbardziej spodobał mi się o babci i o psie, bardzo dobrze panu wychodzą takie rzeczy zgęszczone, lapidarne, oparte na bystrej obserwacji i błysku powściąganej emocji, nie ma wtedy rozgadywania, które tak raziło przy pierwszej przesyłce. Jeszcze nie do druku, ale wstydu nie ma, jest prawda (przeżycia), umiejętność wzbudzania empatii odbiorcy. Rzeczy najprostsze. Dla niektórych nadsyłających wciąż poza zasięgiem.

Weronika. To jest całkiem przyzwoity poziom, gwarantujący pani ocenę bardzo dobrą z zajęć. Natomiast jeśli chodzi o wrażenia bardziej wymagającego czytelnika, to sytuacja wygląda następująco: w pierwszym wierszu razi patos i te nieszczęsne inwersje zupełnie nie do przyjęcia: przez płaszcza kieszenie; cudzych głów przestrzeni. Poza tym jest tam błąd gramatyczny wynikający z niewłaściwego użycia imiesłowu: Spacerując przy rzece myśl uderza (no chyba, że chodziło o spacerującą myśl, to przepraszam). Krótko mówiąc: z tym wierszem mam największy kłopot. Z pozostałymi dogaduję się o wiele lepiej. O, jest jeszcze jedno brzydkie, zgrzytliwe miejsce: Najchętniej popełniłabym eutanazję naszej znajomości. Brzmi to niezgrabnie, niewdzięcznie i niedźwięcznie. Złoty medal przyznaję rozsianym drobiazgom, które nawet nie wiedziały, że będą wierszem, przez to są ludzkie i lekkie, nie strojąc się w zbędną literackość. Oto mój ulubiony: Jestem z pustki / zimowego dnia, / zaśnieżonej polany / przeciętej jedynie / kopytami saren, / linią kolejową, / jednym pociągiem na godzinę. Serdecznie pozdrawiam i proszę o dalszą pracę nad sobą i słowem, warto, ma pani talent.

Janusz. Przeczytałem i już wiem, że to nie jest to, czego w poezji szukam i promuję. Podziwiam erudycję, wrażliwość, głębokie zanurzenie w kulturze, w świecie mitów i archetypów, ale nie składa się to w oczekiwaną przeze mnie całość, nie przekonuje, niczego nie odkrywa, nie stwarza interesującego gestu poetyckiego. Pan opowiada znane i słyszane już rzeczy, opowiada, czyli przenosi nawyki prozy na grunt poezji. Skaza mojego postrzegania i interpretowania polega na tym, że w liryce nie szanuję „opowiadactwa”, bowiem sens w poezji – w moim mniemaniu – staje się zupełnie inaczej. Tam, gdzie oczekujemy prostego gestu i ascezy, pan proponuje gadulstwo, nadmierną retoryczność. To wszystko, owszem, jest dobre w eseju, opowiadaniu, diariuszu i każdej innej sylwie. Podziwiam talent, ale nie akceptuję jego kształtu w dziedzinie ekspresji poetyckiej. Proszę wybaczyć – stworzyłem sobie miary, których się trzymam, prowadząc tę skromną rubryczkę. Przykładając je do nadesłanych tekstów, stwierdzam zbyt wielką rozbieżność.

Paweł. Klęska znaczeń, klęska klarownego gestu poetyckiego. Bełkot obok rzeczy całkiem dorzecznych i strawnych. To komu w końcu wierzyć w tym rozdarciu? Temu jako tako panującemu nad słowem i jego zmienną dynamiką, czy temu histerykowi (któremu wydaje się, że jest rewelatorem, odkrywcą, nowym Białoszewskim), wytwórcy humbugów w stylu; kapitalizacja / masturbatorskich / konieczności / potwierdzona / grzeszność / przecież / nie zaprzeczy / członków / mnie / ciebie / siebie / kochamy? Rety! Gdzie byłeś czuwający rozumie, gdy stwarzano takie komunikaty, dlaczego cię zabrakło…Ten sam autor potrafi się niekiedy opamiętać, by cicho, po ludzku (już nie kabotyńsko) wyznać: do ciebie też mówię / sam jak palec wśród palców / dłoni bez ręki / szczelnie zaszyłem wór / jutro wypuszczą / słowo w świat.

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem. Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w 8 Arkuszu Odry”.