Udostępnij:

Pocztówki literackie KM kwiecień 2021

POCZTÓWKI LITERACKIE KAROLA MALISZEWSKIEGO

 

Katarzyna. To poezja ważna dla pani, mała i kameralna. Poezja, która niczego nie odkrywa,

dobrze jej w sentymencie i banale. Może niech tak zostanie. Jakieś przebłyski, jakieś próby wyjścia z erotycznego konwenansu dostrzegłem w zaledwie jednym niedużym, fragmencie:

to brzmi tak nieemocjonalnie/ trzy sylaby i już – po sprawie/ kto by się tu spodziewał/ rozpiętości skrajności czy braku kontroli/ zgrabnie zamknięte w klamrze od e do e/ przeanalizowane z wyższością/ głowy odciętej od szyi.

Marcin. Co pan właściwie ma do powiedzenia? O czym?  W jakim kierunku? Nastroju? Jak ocenia pan to czy tamto? Jak się pan czuje? Do czego jest panu bliżej, a do czego dalej? Proszę zacząć od podstaw światopoglądowych i emocjonalnych, rozpoznać siebie, wstępnie rozpisać. A potem dopiero brać się eksperymenty językowe. Zdaniom w stylu

Feeryczne podrygi/ Utkane na fastrygi/ Pozłacane sienie/ Prowadzą na kamienie// Przyjemny entourage/ To tylko i aż bardzo daleko do zaszczytnego miana eksperymentu. To na razie poronione płody. Następne propozycje, w przyszłości, proszę wysyłać w wordzie.

Dominika. Bardzo sprawnie radzi sobie pani ze skostniałymi, szczególnie rymowanymi, formami. Pewien poziom literackiej oczywistości został tu osiągnięty. Poezja jest chyba odrobinę dalej i z tej oczywistości nieraz sobie drwi. Musiałaby pani to przemyśleć i zacząć wszystko od nowa. Może niekoniecznie byłby to wiersz. Może bliżej pani do eseju, felietonu czy opowiadania. W tych formach nie ma aż takich wyrzeczeń. Nie trzeba poświęcać się tak bardzo. Bo jeszcze o jednym zapomniałem. Prawdziwa poezja wiąże się z pewnym rodzajem poświęcenia. Gdyby jednak pani wybrała wiersze, to proszę zacząć od nadrobienia braków. Nie wszystkie języki współczesnej polskiej poezji są pani znane.

Sylwia. Rzadko mi się zdarza to pragnienie dotyczące wiersza, żeby był o czymś. Zazwyczaj wystarcza mi gra słów, ale są autorzy, których predyspozycje wydają się jak najbardziej realistyczne, anegdotyczne, biograficzne. Pani do nich należy. Uprawiane przez panią językowe gry zgrzytają jak szkło w zębach. Chciałoby się, żeby pani pisała jednak o czymś. To, co dzieje się między bohaterką wierszy a poszczególnymi członkami rodziny, wydawało mi się szansą na zdobycie tematu. Tyle tylko że nie wykorzystano tu wszystkich możliwości odkrycia czegoś nowego i zostaliśmy w słodko-kwaśnym sosie znanym z seriali. Potem pojawił się drugi temat koronny. Miłości i związki. Poezja i z tego potrafi coś wycisnąć, pani znowu zatrzymała się w pół drogi, w okolicach zwyczajowej paplaniny. Pisze pani nadzwyczaj sprawnie, lecz gdyby tak wyjść z tych rubasznych impresji w stronę szerszej koncepcji? Brakuje mi wizji, pomysłu, istotnego przeżycia.

Oliwia. Och, to pisanie. Pisząca musi być wszystkiego świadoma. Nawet użycia słowa „dnieje” w tym a nie innym miejscu, w tym a nie innym kontekście. Niestety, znaczy ono zupełnie co innego, niż w pani przedstawieniu. I nic nie pomoże studiowanie słowników, chociaż to ważna dla pisarki czynność. Trzeba doskonalić wyczucie użyć, wyczucie kontekstu i trzeba wreszcie jakimś psim swędem wyczuwać sytuacyjność języka, jego iskrzenie, nieustanną pulsację. A na to nie ma innej rady: czytać do upadłego. To, co upadnie z hukiem, to właśnie to, o czym mówię: naiwność, prostolinijność, dosłowność.

Jacek. Czytałem pana wiersze kilka razy na głos i stwierdziłem brak specyficznej intonacji poetyckiej. One brzmią jak suche oświadczenia, co też miewa swój urok, lecz niestety nie w pana wykonaniu. Czuje się, że lepiej obraca pan językiem w innych sferach, w prozie czy eseju. I tam wypracował pan brzmienie, które zawłaszcza również poetycką przestrzeń. Brakuje mi przemyślanej wersyfikacji, pomysłowej metaforyki. Brakuje mi odkrywania świata. Może jednak dać sobie spokój? Chyba że w najbliższym czasie wydarzy się coś, co złamie serce i język. Być może w ten sposób dojdzie do narodzin „ja” władającego składnią, która nie będzie zanadto kojarzona z pewnego typu prozą czy esejem.

Mikołaj. Ktoś panu wmówił, że poezja ma coś wspólnego z dziwaczną składnią, a już bez inwersji to się w ogóle obejść nie może. Dużo pan na tym traci, bo wierszyki same w sobie całkiem, całkiem. Ale musiałem je przestawić na normalniejsze tory składniowe. Dopiero wtedy zrozumiałem, o co w nich chodzi. Ładne obrazki, ale myśl cieniutka. Niemniej pewien fundament jest, teraz od pana zależy, co się na nim zbuduje.

Wiesława. Widzę tu pewien niezły, drukowalny poziom, ale nic ponadto, żadnego wysiłku, kroku w stronę oryginalności. Spowiada się pani w wierszach, opowiada o sobie i to jest normalne. Ale na tym wyższym poziomie, o którym myślę, bardziej się to metaforyzuje, gmatwa, szyfruje, pracuje nad własnym językiem. U pani szlachetna prostota i idealna wręcz konwencjonalność, powielanie schematów wyznania doskonale znanych od półwiecza. Tą odpowiedzią na pewno nie chciałem urazić. Mam wiele szacunku dla każdego, kto pisze wiersze i swoją wrażliwość wystawia na ludzkie języki.

KM
Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem. Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „8 Arkuszu Odry”.

 

Zapisz się do naszego newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych (pokaż całość)