Udostępnij:

Pocztówki literackie KM lipiec-sierpień 2018

POCZTÓWKI LITERACKIE KAROLA MALISZEWSKIEGO

Paweł. Bardzo dziękuję za lekturę moich wierszy. Największą inspiracją była dla mnie poezja amerykańska, głównie William Carlos Williams i Frank O’Hara. Poczułem pewne przesycenie metaforami oraz efektownym językiem poezji współczesnej. Wiersze W. C. Williamsa były dla mnie koniecznym wytchnieniem. Tak silnym jednocześnie, że literacki dialog wydał mi się nieunikniony. W moich tekstach postawiłem raczej na frazy. Frazy, które nie zaskakują samoistnie, ale zaczynają zaskakiwać w miarę ich nagromadzenia. Język jest w jakimś sensie czysty, a słowa proste. I w tej klarowności widzę wyboje, a w konsekwencji potknięcia. Napisałem cały zbiór tych potknięć. Nazwałem go Pierwszym zbiorem wierszy (naturalnie puszczając oko do wczesnej poezji Ewy Lipskiej, o której piszę aktualnie doktorat).  Pewnie do tego czystego języka już nie wrócę. Szybko przestał mnie satysfakcjonować. Czas iść dalej. Cofnąłem się zatem do swoich starych tekstów, pisanych w roku 2012. Byłem wtedy natchnionym studentem, a największym grzechem był stres w trakcie pisania. Stres objawiał się w postaci dumy i misji, a to nigdy nie kończy się dobrze. Odświeżyłem stare utwory, obrobiłem je warsztatowo. Wybrałem te, w których nadal odnajduję autentyczność, prawdę, która wtedy była dla mnie ważna. Mroczne są moim zdaniem te teksty”. Dziękuję. Co do mroczności, dajmy szansę odczuć to (bądź nie) czytelnikom. Zaprezentuję je na stronie internetowej „Odry”.

Rafał. Poziom nadal taki, że chce się czytać, aczkolwiek zauważam u siebie pierwsze oznaki znużenia; powtarzalność prostoty (przewidywalność tonu) powoduje, że czytelnik  zaczyna się rozglądać za jakimiś „miłymi perturbacjami”, komplikacjami na horyzoncie życia bohatera i opisywanej wspólnoty, komplikacjami w zakresie treści, ale i formy. Być może są panu obce i zupełnie niepotrzebne, więc nie naciskam; być może w tej naturalności pana największa siła.

Olga. Prosiła pani o „zdecydowaną ingerencję w tekst”. Już odesłałem pani to, co teraz z tych utworów powstało. Proszę spojrzeć na zasugerowane zmiany. Pierwszy wiersz: próbowałem rozbić zbyt bliską obecność owych „dni” i pracowałem nad klarownością końcówki – w żaden sposób nie mogę zgodzić się na tam, co zostali w warstwie jałowej (nielogiczne, niegramatyczne). Drugi: to chyba najsłabszy tekst, nie powinien znaleźć się kiedyś w planowanym tomiku, próbuję ratować pointę, nie bardzo wychodzi. Trzeci: próby ingerencji nie na wiele się zdały, ale przynajmniej zniknęły niezamierzone powtórzenia i niezręczności. Czwarty: bez komentarza, nie widzę rażących lapsusów. Piąty: przekonuje mnie, jednak drobna poprawka (w walce z patosem i młodopolszczyzną). Szósty: tutaj poddaje się przemocy rytmicznej, bo to chyba piosenka. Nieszczęsne „me” musi się z czymś tam rymować. Nie podoba mi się, ale nie potrafię zaproponować rozwiązania alternatywnego.

Łukasz. Tym miniaturom czegoś brakuje, pozostają „niewyjaśnione”, niezamknięte, i to jest nieraz ciekawe, ma jakiś urok, ale częściej tak zagadkowe, że aż puste, brakuje ostatniego słowa, ono by coś przełamywało czy otwierało. Pamiętam wiersze z poprzedniej przesyłki, moim zdaniem były bardziej interesujące.

Edyta. Dopiero teraz dotarł do mnie pani list. Przepraszam za zwłokę. Ujmuje mnie niezwykła pokora tych wierszy – ale i jakoś irytuje. Albo ma się głos i chce się „go dać”, albo nie ma się głosu i nie zabiera się go „na widoku publicznym”. Trzeba się zdecydować, przesunąć stopę o kilka centymetrów. Pani stoi na progu. Zerka, lecz się nie wychyla. Efekt jest taki, że i myśli czy obrazy w wierszach jakieś niezdecydowane, niepełne, szczątkowe, same nie wiedzą, czy chcą do ludzi, czy też mają pozostać w szufladzie. Czuję się zaszczycony, że wybrała mnie pani na powiernika, lecz jeśli inni mają to czytać, trzeba coś zaproponować, trzeba ich czymś przekonać. Może to nawet być próba „bycia tłumaczem Boga / w zachwyceniu”. Wcale nie uważam, że to infantylne czy anachroniczne, wręcz przeciwnie, bardzo mnie zajmują ślady nowoczesnej religijności w wierszach. U pani niczego takiego nie znajduję. Są, owszem, słabiutkie sygnały, niejasne zapowiedzi – czekam na teksty będące owocem spełnienia, tej ostatecznej chęci przekroczenia komunikacyjnej granicy. Zapraszam do przestąpienia progu, do ośmielenia się. I do ponownego wysłania kolejnych tekstów za jakieś pół roku.

Janusz. Musiałbym zobaczyć tło graficzne tego przedsięwzięcia. Teksty pozostawione same  sobie bronią się słabo. Być może w splocie z rozbuchaną kreską czy plamą wypadają lepiej. Nic o tym nie wiem. Nie dał mi pan szansy, nie przysłał całości. Zatem czekam na obrazki. Przyznam, że to będzie pierwsze moje spotkanie ze współczesnym komiksem, w którym zagra rymowane słowo. Interesuje mnie końcowy efekt.

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem.  Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „8 Arkuszu Odry”.