Udostępnij:

Pocztówki literackie KM listopad 2020

 

Karolina. Chwilami nie wiem, o co chodzi, sens rwie się i gubi. Zakładam jednak swoją ułomność, a nie tekstową. Po prostu już nie to pokolenie, nie ten język, nie te nawyki mówienia o emocjach czy sposoby przedstawiania przemyśleń. Staro się czuję przy takich wierszach. Intuicja mówi, że nie są złe, rozum zaś ma kłopoty z łączeniem nieprzystających – według niego – kawałków. Zaufałbym intuicji: proszę coś nowego przesłać za pół roku. Może się coś wyklaruje we mnie, a może też w tekstach. Najbardziej podoba mi się utwór zastępstwa, a najmniej anioł pański (przegadany).

Agnieszka. To wszystko jest przedwczesne, słabe. Autorka mówi językiem staroświeckiej, przebrzmiałej poezji. Nie wie, jaka rewolucja zaszła w języku poetyckim i zatrzymała się na przełomie wieków XIX i XX. Polecam czytanie współczesnych poetek i poetów, może to wpłynie na zmianę. Na razie jest tylko powtarzanie zużytych sformułowań: „czarna otchłań nocy”, „w szale namiętności”, „niczym anioł” itd. To dzisiaj już niczego nie komunikuje, jest nie tylko martwe, ale i puste. Jeżeli pisać dalej, to tylko po otrząśnięciu się z kiepskich wzorców.

Krzysztof. Czytałem z mieszanymi uczuciami, przy całej sympatii do pana i pana szlachetnego outsiderstwa znudziłem się monotonią, powtarzalnością motywów i środków artystycznych. Chodzi o to, że to od lat jakby ciągle to samo. Przydałoby się ożywienie, odbicie, poszukiwanie. Życzę panu wiele szczęścia na tej nowej drodze życia i pisania.

 

Mateusz. Niestety, większość nadal manieryczna i nazbyt uzależniona od wielkich poprzedników, od ich patosu i tragizmu. Chciałbym zapytać, czym motywowany jest pański tragizm, ale nie zapytam, bowiem nie zadaję już takich pytań. Tragizm jest wspólny i nieodwołalny. Zatem nauczmy się go oszukiwać sztuczkami stylu, niechże ten nasz patos będzie dwuznaczny. A tak w ogóle wydaje mi się, że pańska intensywna praca nad wierszem i własnym rozwojem zaczyna czymś owocować, nie wiem jeszcze czym. Mogę tylko zachęcać do dalszego ciągu, bo mimo wszystko bardzo jestem go ciekaw. Tym razem wysoko oceniam wiersz zatytułowany Pomyłka.

 

Bartłomiej. Trochę marzeń, trochę szarzyzny. I wszystko to zanurzone w dotkliwym przemijaniu. Naprawdę już niczego nie da się z tego wykrzesać? Skazani jesteśmy na międlenie oczywistości? To może jakiś błysk w oku, żart, może więcej gry i fikcji, w której wszystko jest możliwe. Należy oderwać się od ciasnego horyzontu marzeń i zdarzeń. Więcej wiary w możliwości wyobraźni. Może wtedy coś drgnie. Odzyska pan język. Na razie mówi się tu językiem bezbarwnym, wyświechtanym, płaskim, wręcz szarym od opisywanej szarzyzny.

Elżbieta. Podoba mi się pomysł monologów, w których ucieka pani od siebie, a daje się nieść narracji kogoś obcego. To już jest inny rodzaj sprawności: zadbać o to, by w moim wierszu odezwał się ktoś jeszcze. Pozwolić mu wypowiedzieć się moimi ustami i napisać tekst moją ręką. To wcielanie się wychodzi pani bardzo dobrze – monologi są żywe, barwne i przekonujące. Pojawia się problem większej ich całości – jak je zamknąć, w jakie klamry włożyć, jak zadbać o to, żeby nie było powtórzeń itd. I to, co najważniejsze – jak uwiarygodnić ich języki? Odnoszę wrażenie, że to może być problem całego cyklu: powtarzalność pewnego idiomu, zbyt podobna retoryczność. Te wymyślone przez panią postaci nie powinny mówić tak samo.

Maria. Lejące się monologi przypominają strukturę monodramu. Owszem, są poruszające, emocjonalne, na pewno wciągają, dają do myślenia i do przeżycia. Ale wszystko to dzieje się poza strukturą, poza wierszowością. To coś „bucha” jakby poza formą. Owszem, dobry aktor czy wrażliwa aktorka ustanowiliby jakąś formę. Niespecjalnie przekonuje mnie performatywny charakter tych tekstów. Wolałbym ujrzeć pomysł na kształt wiersza. Ważny jest zapis. Tutaj nawet nie ma jego świadomości. Tylko w Historii rannej Szeli dostrzec można jakiś ślad czy zarys myślenia o formie.

Alina. W poetyce fragmentu obowiązują żelazne reguły. Albo umie się tym fragmentem zaskakiwać, albo niszczy się go w zarodku niepotrzebną paplaniną. W sumie tyle tu znajduję interesujących przebłysków, tyle świeżości, że ciekaw jestem, co z tego może wyniknąć i jak pani poradzi sobie ze swoim talentem. Ale nie trzeba szukać okrągłych dopowiedzeń za wszelką cenę, nieraz dobrze pozostać z surowym fragmentem na środku jakby pustej kartki, żeby dziwić się sobie i dziwić się słowom.

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem. Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „8 Arkuszu Odry”.

 

 

Zapisz się do naszego newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych (pokaż całość)