Udostępnij:

Pocztówki literackie KM – luty 2018

POCZTÓWKI LITERACKIE Karola Maliszewskiego

 

Anonim. Więcej dzieje się w pana prozie. Wiersze wydają się statyczne, przewidywalne, martwe. Natomiast w prozie ten sam zasób słów (i sposobów obserwacji świata) nabiera innego tempa, po prostu żyje, a nie jest tylko celebrowany. W wierszach tęsknota za ukochaną i konflikt tejże (tęsknoty) z chęcią bycia wolnym za wszelką cenę staje się schematem, rozdarcie jest sztucznie powielane w kilkunastu odsłonach. W opowiadaniach dochodzi do tego celność (czy może barwność) realistycznej obserwacji. W Na plaży schemat damsko-męskich relacji ubarwia pan zabawnymi wtrętami o dużej psychologicznej trafności. W Weekendzie majowym ten sam schemat nabiera niepokojących barw m.in. przez nasycenie go reportażowym wstawkami z życia warszawskiej Pragi, z życia określanego przez ksenofobię, propagandowo wmówioną niechęć do uchodźców, obcokrajowców, kulturowej odmienności. Dużo interesujących rzeczy znalazłem w opowiadaniu Pierwsze kroki po równi pochyłej. Przy wielkanocnym stole usiłują się dogadać (w ramach jednej rodziny) dwie Polski: ta, powiedzmy, religijna z tą drugą. Efekt przerażający, żałosny. Jakby już nie było powrotu do niegdysiejszej jedności. Zresztą o jakiej jedności mówimy? Czy ona kiedykolwiek istniała? Z pana opowiadania wynika, że ostatnie wydarzenia (i specyficzne nastawienie władzy) tylko zaostrzyły zawsze istniejące podziały.

Marcin. Tu wymiana zdań miała dynamiczny, a chwilami burzliwy, przebieg (i trwała dość długo), więc jako taka powinna zostać oddana w odpowiedni sposób. Może tak: 1. I choć tak jak wtedy/ wylewam całe wnętrze/ pustostan bieli paląc oczy/ sprawia że powoli tracę smak woń płodnych chwil. Dwoję się i troję (w ramach moich skromnych płodnych dni), kombinując, jak to zrobić, żeby pana nie urazić. Zatem powiem krótko: nie, moim zdaniem, to poezjowanie nie ma wartości, nie porusza, nie odkrywa, nie zaskakuje, kręci się wokół przebrzmiałych tematów, niezdarnie używając zbanalizowanego języka. 2. Tęskny twej krótkowzroczności/ masuję spięty kręgosłup myśli/ bezgłośnym przepraszam. Bez komentarza. 3. Teraz milczysz/ wyciągam nagie bezkształtne/ konary/ wołam lecz w próżnię. Bombardowany przez autora kolejnymi tekstami, jednak zabieram głos. Proszę pana, powiem wprost, to czysta grafomania, nie trzeba się aż tak napinać, bo popada się w sztuczność. Mam wrażenie, że pan nie mówi swoim głosem, że pan siebie samego jeszcze nie odkrył, życzę spełnienia, odkrycia. 4. Witam, trudno, dziękuję za poświęcony czas. Moja obecność na grupach poetyckich i posiadane tam uznanie wśród wielu osób, w tym takich, które wydały swoje tomiki (np. tu nazwisko) widać jest błędne. Jako osoby, które pochwalają i uważają moje pisanie za wartościowe wymienię tu (szereg nazwisk). Widać grupy poetyckie swoje, a poważni krytycy swoje. Uważam, że szczególnie moje białe wiersze nie są tak złe. 5. Dzień dygocze drzazgą// dotknięty dumą/ daremnie dążę duszą/ do dualizmu/ dywersyfikacji dramatycznych doświadczeń// delikatnie domykam drzwi dłonią doczesności. Bez komentarza. 6. Wykolejony wnętrznościami własnych win/ wspominam wrzaskliwy wyznacznik wyobcowania/ wczorajsze wyjdź wypowiedziane wydętymi wargami. Proszę pana, nie zmienia się języka i stylu z godziny na godzinę, z dnia na dzień, przed panem praca, cały proces. Proszę coś przesłać za rok. Wtedy zobaczymy. 7. Przeczytałem kilka pana wierszy. Są zupełnie inne od moich. Przyznam szczerze, że większości nie zrozumiałem. Za maluczkim. Bez komentarza. A właściwie nie. Krótko: kiedyś pan zrozumie.

Agnieszka. Może wymagam zbyt wiele, lecz chwilami marzy mi się ta specyficzna prostota (surowość?): ktoś przesyła teksty „bez imienia”, bez wstępnego sformatowania, bez ukierunkowania przez „klisze”, „światła”, „westchnienia formy” itd. Jeszcze inaczej mówiąc: bez „zadęcia”, które każe formułować takie zdania, jak: na łożu usłanym różami/ ułożę swoją głowę/ i coś tam, coś tam. Marzy mi się ominięcie takiego wstępu, pisanie bez namaszczonego, teatralnie rozgrywanego rozpędu (bez retoryki?). Wiem, wiem, zupełna  utopia. Dlatego pani teksty można uznać za „poprawne”, doskonale mieszące się w … Nic ponadto. Ale to wspaniale, że pani walczy o lepszy styl, pracuje nad sobą, a nawet „tłumaczy swoje wiersze na angielski”. Też bardzo mnie cieszy wzięcie udziału w warsztatach prowadzonych przez Łukasza Jarosza, Szymona Słomczyńskiego i Kirę Pietrek. To na pewno będzie miało jakiś wpływ. Proszę coś podrzucić za kilka miesięcy.

 

Kamil. O, to już jest coś. Umiejętność atrakcyjnego dla czytelnika porządkowania wspomnień. Autor już wie, czym jest siła wzruszenia, i wie, jak organizować jego seanse. Urządzać je tak, że nie rażą, nie żenują, nie wyciskają łez, a raczej łagodzą przeżywanie czasu i jego okrucieństwa. Niby zwykłe rodzinne obrazki, melancholijnie wleczone przez parki, lasy i cmentarze, a jednak nie – w każdym jakiś szczegół zbijający z tropu, wywołujący uśmieszek lub konsternację. Żadna tam łatwizna rozpamiętywania. Dlatego wyrwało mi się z ust „o, to już jest coś”, autorze Obrazka z północy, Chronologii, Łostowic, Słonecznych dni itd. Bardzo jestem zainteresowany pana dalszym rozwojem.

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem.