Udostępnij:

Pocztówki literackie KM październik 2020

POCZTÓWKI LITERACKIE KAROLA MALISZEWSKIEGO

 

 

Łukasz. Bardzo jeszcze naiwne pisanie szukające swojego tematu. Na razie o wszystkim i niczym, czułostkowo, wielosłownie, egzaltowanie. Może tylko ten wiersz o „utraconej” Litwie niesie nadzieję, jakiś przedsmak pomysłu na poezję, ale i on nie potrafi zadrwić ze zbyt rozczulonej nuty (Te pagórki leśne, te łąki zielone,/ Dawno już ich nie ma./ Przepasali betonową wstęgą i chodnik położyli./ Tam gdzie ten plac stał,/ Postawili dwa pomniki,/ Zabierając nam pomnik dzieciństwa./ Kwiaty rozdeptali i zasypali kamieniem,/ Tworząc ogromne miejsce spoczynku./ A zamiast śnieżno-białej gryki sadzą teraz/ Najróżniejsze puszki, butelki i filtry papierosów.)

Katarzyna. Wrażenie ogromnego chaosu. Bardzo dużo wrażliwości etycznej, a mało umiejętności w zakresie zapisu poetyckiego. To, moim zdaniem, niechlujny monolog, który należałoby skrócić, uporządkować, nadać mu jakąś formę. Wtedy zrobi wrażenie, wstrząśnie ludzkimi sumieniami. A tak tylko spływa, powodując wzruszenie ramion. Koniecznie zrezygnować ze zdania otwierającego: „Niedowład myśli współczesnego człowieka jest zaskakująco imponujący. Demaskuje autorkę, od razu obnaża słabość.

Zuzanna. Syta do syt – zdecydowanie coś nie tak. Wystarczy „jestem syta tobą”. Wtedy ten drobiazg nabiera sensu, jest bardziej świeży i odkrywczy niż ten ostatni, banalny,  pt. Oczekiwanie. W dłuższym autorka pokazuje więcej. O ile cokolwiek może w tym monotematycznym kręceniu się wokół miłości. Tu wciąż gada się do ukochanego, nawet jeżeli już go dawno nie ma. Te emocje dominują, paraliżują język, który staje się afektowany i schematyczny, sam spala się w tym przysłowiowym i oklepanym „ogniu miłości”.

Bogumiła. Tylko jeden wiersz. Dobry, ale zbyt rozgadany, przekonujący czytelnika, że coś jest cholernie zdumiewające. A może nie chcę być tak przekonany… Sytuację nieco uratowałaby rezygnacja ze zwrotu „to zdumiewające”. Zacząć od – odkryć że teraz żyje w tobie obcy. Wyrzuciłbym tego „ktosia” i dał tytuł „obcy”. Pozbył się następnego „to zdumiewające” i zaczął bezpośrednio od tego, co po nim. Czytelnik musi zdumieć się sam, bez podkreślenia dosłowności, bez zaleceń poetyckiej dydaktyki,

Kuba. Bardzo to mało liryczne, suche, silące się na obiektywny, rzeczowy opis. Wprawdzie nie ma „notatek z obserwacji”, ale ten wiersz w całości jest taką właśnie notatką. I teraz muszę się określić wobec tego tekstu. Od razu zwrócił moją uwagę tym, że odbiega od lirycznej sztampy pierwszoosobowego wywnętrzania się. Tutaj tego nie ma i chwała Bogu. Trudno dociec, co kieruje Anią – brzmi jak wyrażenie kluczowe dla takiej poetyki. Pozostaje niedosyt, wrażenie, że czegoś jest mało, że wiersz potrzebuje uzupełnień, dalszego ciągu, innych odcinków z życia Ani. Oczywiście, bez przesady, bo to szybko może znudzić się czytelnikowi, lecz jeśli chodzi o mnie, z dziesięć takich wspierających się o siebie historyjek (pod hasłem „trudno coś powiedzieć”) chętnie bym przeczytał.

Bartosz.  Najbardziej nowatorski zestaw z tych, które ostatnio otrzymałem. Próba wskrzeszenia awangardowych ideałów. Chyba już jestem stary, bo są fragmenty zupełnie dla mnie niezrozumiałe. Jakby głos płynął z kosmosu, a ja nie mam pod ręką translatora. Tyle słów na kartce, a jakby na marne. Natomiast krótsze teksty wydają się lepsze, trafiają do przekonania. W nich więcej gęstości, zręcznej metaforyzacji. Zatem może dać sobie spokój z rozbuchaną, jakby nie do końca kontrolowaną poematowością. Nie każdy może być Tomaszem Bąkiem.

Magdalena. Zazwyczaj dostaję straszliwe gnioty, jeśli chodzi o wiersze rymowane. Ten na tym tle wypada przyzwoicie, bardzo ładnie zrytmizowany, wyczyszczony z szumów do tego stopnia, że nawet dokładne rymy typu „połowa-głowa” nie rażą, a wydają się całkiem na miejscu. Jednak od poziomu całości odstaje strofa czwarta. Można się jej pozbyć bez większej straty, a z dużym zyskiem. Wiersz nabierze wartości i mocy. W sumie to niezły materiał dla tak zwanej „poezji śpiewanej”. Może ktoś się zainteresuje.

Wioletta. Zwierzęciu przycina się pazury, być może też dziób. Dlatego tutaj sprowadzenie dziewczyny, kobiety do takiego zwierzęcia w klatce („chów klatkowy”) robi ogromne wrażenie. I też dlatego taki wstrząs, że nie ma rozgadywania. Działa zasada „im mniej, tym więcej”. Większe wrażenie. Forma opanowuje emocje. A ten utwór aż kipi od emocji, prywatnych i społecznych, związanych z polityką zabierającą kobietom ich własne ciała, przykuwającą je do wąsko zakreślonych ról, do „klatek” (dopóki nie wysiedzą ostatniego rodaka).

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem. Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „8 Arkuszu Odry”.

 

 

Zapisz się do naszego newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych (pokaż całość)