Udostępnij:

Pocztówki literackie KM styczeń 2019

POCZTÓWKI LITERACKIE

KAROLA MALISZEWSKIEGO

 

Michał. Większość nadesłanych utworów opiera się na bardzo wątłym pomyśle – już na wstępie nie przekonują. I nie pomaga potem dalsze gromadzenie słów, bo wydaje się nawet, że jest ich zdecydowanie za dużo. Jakby chciały zagadać ten brak konceptu. Ale nie zagadują, raczej irytują czytelnika. Stąd wrażenie rozwlekłości i przegadania. Są drobne wyjątki, one dają nadzieję na dalszy rozwój. Coś interesującego pojawia się już w utworze śmiertelność rzeczy martwych. Wydaje się, że jest zwarty, uporządkowany i oparty na niebanalnym pomyśle. Ale może to tylko tak się wydaje na tle rozgadanego i „lejącego się” bez umiaru sąsiedztwa. Przy lekturze ostatniego tekstu (wyższa półka itd.) już nic się nie wydaje, on się po prostu panu udał. I nadmiar słów powstrzymany, i koncept przemyślany, dobrze poprowadzony aż do interesującej pointy.

Barbara. Potykając się o własne marzenia – to fragment doskonale streszczający niesłychaną banalność sformułowań, dodatkowo wzmacnianą użyciem liczby mnogiej. My tamto, my owamto… Prawdopodobnie chodzi o ludzkość albo o rodzaj ludzki. Jeśli ów rodzaj miałby być tak nudny i przewidywalny, jak w tych wierszach, to ja się wypisuję. Potykam się (o ogon?, o marzenia?) i demonstracyjnie opuszczam ten szereg.

Tomasz. Trudno mi wskazać pojedyncze wiersze, jest naprawdę sporo takich, których i uznany poeta by się nie powstydził. Jednak przed wydaniem proszę zrobić selekcję, efekt będzie mocniejszy, a przesłanie bardziej wyraziste. Musi pan komuś zaufać, komuś, kto oddzieli ziarno od plew, czyli rzeczy wtórnych, banalnych, zbyt zaokrąglonych dla rymu i rytmu, zbyt wyjaśnionych do końca, wyłożonych jak w dziecięcej czytance. Za mało dla mnie tajemnicy, jakiejś nieoczywistości (w niektórych tekstach). Czy naprawdę wszystko musi być tak przeraźliwie jasne? Czy tak jest w życiu, na które się pan powołuje? (Może jest, tylko ja o tym nie wiem). Nie przeczę, że książka raczej nie spodoba się koneserom nowoczesnej poezji,

ale za to przypadnie do gustu tradycjonalistom (wiara, rodzina, miłość, konfesja, melodia wiersza itd.). Z punktu widzenia warsztatu nikt nie powinien panu niczego zarzucić, to jest naprawdę wysoki poziom.

Zofia. Proszę o recenzję i odpowiedź, czy mam całą resztę spalić, czy może coś poprawić i czy warto zabiegać o to, żeby całą tę resztę ktoś tam jeszcze przeczytał. Trzeba by pewnie całą siebie poprawić, chcąc osiągnąć lepszy efekt literacki. Coś za coś. Może jednak lepiej zostać tą miłą, pogodną, wrażliwą kobietą ? Dobre pisanie stawia człowieka nad przepaścią, związane jest z ryzykiem i niekiedy dość posępnym brnięciem w zatwardziałą melancholię. Czy pani naprawdę jest gotowa na takie oddanie się sprawie? Jeśli chodzi o palenie wierszy, to nie jestem tego zwolennikiem. Jeżeli ich pisanie pozwala pani wystawić nos poza mieszczańskie opłotki i ograniczenia, proszę nadal to robić. Niektóre fragmenty brzmią czysto i sympatycznie. Przy dalszych próbach może się uda kiedyś przekroczyć barierę konwencjonalności. Dobrą tego zapowiedzią jest np. Ironia.

Marcin. Znając realia tej miejscowości i prężnie działającej biblioteki, jestem w stanie zrozumieć i wczuć się w pańskie utwory, czytelnik pozbawiony tego przywileju byłby w kropce. Moim zdaniem, są to teksty całkowicie środowiskowe i lokalne, towarzyskie i doraźne, nieźle napisane, lecz zrozumiałe dla wtajemniczonego odbiorcy. Wydaje mi się, że ma pan bardzo sprawne pióro; wierszyk jak wierszyk, ot zabawka, ale felietony pierwsza klasa. Gdyby pan chciał spróbować swoich sił w czymś uniwersalnym, bardziej literackim niż publicystycznym, jestem do dyspozycji.

Anna. Wrażliwa istoto stojąca za tymi zapisami (jaki pokład energii targa mą duszę), bardzo cię proszę, zaniechaj na jakiś czas pisania i całą swoją miłość, czułość, energię daj światu bez pośrednictwa papieru. Wyjdzie to na zdrowie obu zainteresowanym stronom. A lasy też odetchną. One ostatnio sporo przeszły.

Joanna. Potrzeba wyrzucenia z siebie bólu, goryczy i pustki… Hm. Wszyscy to mamy. I niektórzy rzeczywiście wyrzucają. Jeżeli temu towarzyszy jakiś pomysł, to rzecz może zrobić wrażenie nad odbiorcy. Tu przeważają same emocje, bez niczego. Teraz należałoby popracować nad znalezieniem dla nich formy. Zapamiętałem trzy linijki: oderwać palce od stołu/ otworzyć drzwi/ dotknąć szorstkiej ulicy.

Kacper. Cztery fragmenty, każdy z innej parafii. Próba wiersza sylabotonicznego – tu widać jeszcze ząbkowanie. Zaleca się dalsze ćwiczenia. Nieco lepiej z wierszem wolnym, ale tu z kolei wyraźny brak istotnego tematu. Tak, jakby nie miał pan o czym pisać. To po co pisać? Niechże pana coś wreszcie zaboli. Wydobędzie się jęk. On w tym wszystkim będzie najprawdziwszy.

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem. Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „8 Arkuszu Odry”.