Udostępnij:

Pocztówki literackie KM wrzesień 2022

POCZTÓWKI LITERACKIE KAROLA MALISZEWSKIEGO

 

Urszula. Tylko jeden wiersz. Sprawia wrażenie wyrwanego z kontekstu, z jakieś szerszej i, być może, bardziej wielostronnej twórczości. Mogę się domyślać reszty, bo tu zaledwie strzęp, żart, lecz nie wiem, czy świadomy. Coś w duchu księdza Baki: Nicią pajęczą/ los jego tkany/ fakty wciąż jęczą/ że umieramy. Wydaje mi się, że autor prawzoru takich rymowanek jest pani nieznany, że rymuje się tu z przejęciem, z oddaniem, nie myśląc o pastiszu i parodii. Trumną kałamarz/ grobem szuflada/ odszedł dusz malarz/ z rąk wypadła szpada. Może warto byłoby więcej czytać, choćby w obrębie polskiej poezji, żeby z większym rozeznaniem i pewnością siebie wchodzić w czyjeś buty.

Anna. Sporo już mamy – oczytanie, erudycję, tematyczne skłonności, gotowość do łamania schematów. Czytam raz, drugi, trzeci, i nic. Nie przyłożono zapałki do tego stosu. Nie ma iskry, która uniosłaby to wyżej, połączyła tak obiecujące składniki, zapowiedzi. Polot, wyczucie, talent – to jest w pewnych warunkach do odtworzenia, do zaaranżowania. Tutaj na razie się nie udaje. Ładny jest fragment o nieśmiertelności, która opuściła nas nocą jak cień. Są już poszczególne ładności, lecz nie czuję tego „czegoś więcej”. Możliwe, że jest pani na dobrej drodze. Oczywiście, że zakładam rozwój, przełamanie tej inercji. Za jakiś czas proszę się znowu odezwać.
Sandra. W miarę sprawny język, który, być może, mógłby więcej. Na razie ślizga się po banałach o wojnie, miłości, ojczyźnie, duszy itd. Mówi pani nie swoim głosem, zakłada grube maski, spod których nic swoistego, szczególnego nie wydobywa się na powierzchnię. Konwencjonalny, kulturalny półszept o tym, że coś „lśni pod stertą nieporozumień”. Odłożyć na chwilę pióro! Świat wokół buzuje od sprzecznych, zaskakujących treści, przyjrzeć się im z bliska, a nie przez lunetę astronoma i wyniosłą retorykę, utożsamić się z czymś, przeżyć, poparzyć. Po jakimś czasie znów pisać. Zdziwi się pani, że tak potrafi.

Paulina. Gdy ktoś pisze, że „posiada w szufladzie kilka swoich wierszy”, to robi mi się smutno. Dlaczego? Oto przede mną osoba, która jeszcze nie przekroczyła progu. Jakiego progu? Tego, za którym jest wyczucie języka, całkowite się z nim utożsamienie. Pisze do mnie oschła użytkowniczka języka i jego form, czyli jeszcze nie poetka. I to już mogłaby być cała odpowiedź, ale czytam: Za zamkniętymi drzwiami naszych oczu/ płonie twoich myśli las. Właśnie, za zamkniętymi drzwiami. Nie wiem, czy kiedykolwiek otworzą się przed panią. Ściskam kciuki, żeby tak się stało. Tylko co wtedy pani z tym zrobi?

Klaudia. Ciekawy przypadek „pisania od dziecka”. Kilka interesujących, w miarę świeżych, pomysłów. Pierwszy wiersz kończy się frazą skończyła się chłopomania/ zostały tylko/ niszczejące nagrobki i nawiązuje do Wesela Wyspiańskiego; być może nie odkrywa Ameryki, lecz już przyciąga uwagę zaskakującymi zestawieniami. Drugi o ptakach, z jedną niezłą zbitką dotyczącą człowieka, tego „despoty lasu”. Trzeci o samobójstwie, z przywołaniem Wertera, już taki sobie, dość szkolny. Ostatni, reportażowy, bez wielkich symboli i aluzji, otwiera panią na doznania codzienności, ale brak to jakiegoś scalającego pomysłu. Młodzieńcze próbki, o których jutro zapomnę. Zatem proszę przypomnieć się za kilka miesięcy.

Anna. Groch z kapustą, czyli niezły galimatias. Czysta, toksyczna grafomania miesza się z zaskakująco świeżymi fragmentami. Im krótszy wiersz, tym mniej pani popełnia rażących błędów – nie chodzi o ortograficzne, a o estetyczne, wiążące się z dobrym smakiem. Najlepszym w tym układzie jest tekst o komarze, lecz, moim zdaniem, najbardziej zaskakujące rzeczy można znaleźć w tym o wyspie. Podoba mi się bohaterka rozprawiająca o swojej wolności: Wypasam kozę z rogami półksiężyców/ Sypiam w jaskini. Chyba tędy droga w stronę uwolnionej wyobraźni.

Daria. W zasadzie nie wiem, co począć z tymi tekstami, do jakiej szuflady włożyć. Wynikają z głębokiego przeżycia mitologii greckiej i na tym poziomie pozostają, nie przerzucając pomostu do naszych czasów. Zostają tam, teatralne i upozowane. Kora, Demeter, Ikar i tak w kółko. To naprawdę mogłoby być ciekawe. Tym razem się nie udało. I jeszcze te rymy: kwiat-kat itp. A gdyby tak wsadzić Korę w kolejkę po cukier, zaś z Demeter zrobić pensjonariuszkę Zakładu Opieki Społecznej? To już też było, ale, wie pani, od czegoś trzeba zacząć, żeby rozruszać wyobraźnię. Inaczej stoimy w miejscu.

Agnieszka. Potworne gadulstwo. A szkoda. Pewnie by można to oszlifować, wybrać kilka kamyczków z lejącej się bez przerwy wody. Nie w tym rzecz. Chodzi o to, że pani chce snuć, opowiadać niczym Szeherezada, i wciska te opowieści w ciasne ramki, oporne linijki wierszy. Wrażenie powstaje dość groteskowe. Nie można odmówić pani kultury literackiej czy nawet talentu. Tym bardziej żal, że pewna predyspozycja rozmywa się. Może oddzielić pisanie poezji, wyrazistej, sugestywnej, lakonicznej od snucia się wokół opowiadań czy esejów? Z tego słowotoku wyławiam zapis w ostatniej chwili, ten, w którym mowa o majówce 2022 roku z płonącą Odessą w tle oraz ten o Memlingu.

KM

 

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem. Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „8 Arkuszu Odry”.

Zapisz się do naszego newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych (pokaż całość)