Pocztówki literackie KM wrzesień 2018

POCZTÓWKI LITERACKIE

KAROLA MALISZEWSKIEGO

 

Adrian. Dawno mnie tak nie wgniotło w fotel z przerażenia i grozy. Nie chodzi o słaby poziom nadesłanych tekstów. Ta uwaga dotyczy treści. Te powroty do dzieciństwa, wspomnienia z piekła… Gratuluję odwagi i tej jakiejś wściekłej szczerości. W czytelniku rodzi się bunt, w oku kręci się łezka. Ale to na zasadzie zwykłej empatii, a nie w wyniku literackiego działania, którego ślady są raczej nikłe, jakby dla pana nieważne. Liczy się tylko spowiedź, coś musiało zostać wyrzucone. A wyobraźmy sobie, że pan zaczyna sterować pamięcią, coś z niej wybierać, obrabiać. O, to by dopiero było. Liczę na dalsze kontakty, wierzę w pana rozwój.

Adam. Chwilami wkrada się łatwizna, dość przewidywalny sentymentalizm,

ale są też fragmenty udane, może nawet poruszające. Pisać dalej, choćby po to, by przekonać się, czy uda się coś wydestylować.

Jerzy. „Niestety kupić Odrę coraz trudniej. 2500 egzemplarzy na 40 milionów!? (…) Serdecznie pozdrawiam niewesołym cytatem z Hölderlina: I cóż po (marnym) poecie w czasie marnym? I jeszcze: każdemu własne jest sądzone i każdy dojdzie

dokąd zdoła”. O, właśnie, Hölderlin i jemu podobni. Znać oczytanie w literaturze romantycznej, natomiast żadnych śladów obcowania z literaturą nowoczesną. Stąd namaszczona, „starodawna” fraza pana wierszy. W pierwszej chwili wydaje się nawet, że pan tworzy jakąś parodię zaprzeszłego gestu poetyckiego, ale nie, pan jednak poważnie. Rodzi się więc odbiorczy rozdźwięk i w efekcie: oczekiwanie na pastisz, żart, fraszkę. W czymś takim pana talent sprawdziłby się doskonale. Natomiast te utwory potraktowane dosłownie, jako konfesje, rażą teatralnością, napuszeniem, zgoła niedzisiejszym sadzeniem się na poważną orację. To nie znaczy, że powaga całkowicie opuściła współczesną poezję, lecz to, że szuka zdecydowanie mniej nadętego języka.

Anna, czyli paradoksy lakoniczności. Poleciłbym lekturę wierszy Krystyny Miłobędzkiej. Też niewiele słów, ale te uruchamiają wyobraźnię, są początkiem czytelniczego odkrycia, błysku świadomości, porozumienia itd. U pani te garstki słów wydają się puste, nie nabierają rozmachu w wyobraźni odbiorcy. Czegoś zabrakło. Samym wyliczeniem wiersza się nie zrobi. Trzeba najpierw przeżyć w sobie, odkryć sposób wewnętrznego dynamizowania słownych powiązań; jedzenie/ wydalanie/ kopulowanie/ rodzenie/ spanie – no i co z tego? Na razie rzuca pani jakieś przypadkowe plamy na płótno, kiedyś przyjdzie czas na ich świadomą kompozycję.

Weronika. Przykuwające uwagę pierwociny. Tylko proszę nie robić z wiersza choinki i trzymać się brzegu stronicy. Nic mnie tak nie irytuje jak wersyfikacyjne „choinkowanie”. Chyba że chciała napisać pani wiersz konkretny, coś dodatkowo swoją graficznością znaczący, np. w związku ze zbliżającym się Bożym Narodzeniem. Wydaje mi się, że nie. W kilku miejscach znalazłem świeżo brzmiące fragmenty, świadczące o wyczucie słowa i dużych możliwościach. Można więc w pani pokładać nadzieje. Oczywiście, mówię do autorki na przykład takich słów: Panienki z wytrzeszczonymi oczami/ jedzą zupę co została/ w zardzewiałym garnku na balkonie. Proszę przysłać nowe wiersze, zapewne będą jeszcze ciekawsze.

Anna. I też od zapisów skondensowanych, lakonicznych. Jednak takich, z których coś więcej wynika, tworzy się sens sytuacji, scenki, konstatacji. Tylko że banalnych, nie przekraczających poziomu potocznych odkryć. Tu się nic nie otwiera na drugą stronę, jeśli mogę tak to ująć. Wszystko przewidywalne, mieszczące się w normie. Dobrze wykonane ćwiczenia stylistyczne. Jeśli szafa, to zapach lawendy (i już mamy Prowansję), jak kapelusz, to głowa itd. Wszystko w grzecznie uładzonych granicach. Poprawność.

Łukasz. Nieśmiało pan sobie poczyna, z jakby programową bezradnością. Co paraliżuje pańskie ruchy? Świadomość czego? A niech pan sobie wyobrazi, że właśnie tu, w wierszu, można poczuć się całkowicie wolnym. Niech pan nie przenosi do literatury zniewolenia, nawyków poprawności, odczuwanych w tzw. normalnym życiu presji, przemocy, lęku. (No, chyba że jako problem do poetyckiego wykorzystania). Wyczuwam potencjał, lecz dziwnie zblokowany. W jakiej szkole uczyli takich wierszyków? Kto w ten sposób sformatował inwencję i wyobraźnię? Śmielej, młody człowieku. Potrafisz. Trzeba się ubrać/ Wstać i zagrać/ Sprzedawcę/ Kloszarda/ Korposzczura/ Na tyle przekonująco/ Aby świat przyklasnął.

Dominik. Nie można odmówić wrażliwości, szczerości, czystości. Kraina łagodności  podszyta filozofią zen. Można rzec, że stworzył pan program poetyckiej poczciwości: twoje wiersze powinny być proste/ jakbyś mówił do dziecka/ które zgubiło się w sklepie/ z tysiącem niepotrzebnych słów/ na półkach. Robi się ciepło pod sercem, a po chwili człowiek zasypia. Przy tych wierszach zostają nieliczni, prawdziwi wyznawcy. Ja do nich nie należę. Najmocniej przepraszam.

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem.  Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „8 Arkuszu Odry”.