Udostępnij:

Dodano:

19.07.2017 13:59

7-8/2017: ŚLĄSKA PRZYGODA NAJSTARSZEJ DZIENNIKARKI ŚWIATA

Witold Turant

ŚLĄSKA PRZYGODA

NAJSTARSZEJ DZIENNIKARKI ŚWIATA

 

W styczniu tego roku zmarła w Hongkongu najstarsza dziennikarka świata – Clare Hollingworth. Dożyła, bagatela, 105 lat. A karierę zawodową rozpoczynała w Katowicach, w pamiętnym 1939 roku.

Oczywiście Clare Hollingworth już od wielu lat nie była aktywna zawodowo, ale kariery mogłoby jej pozazdrościć wielu kolegów po piórze. Pierwsze szlify dziennikarskie zdobyła stosunkowo późno, bo dopiero w wieku 28 lat, ale wskoczyła od razu na wysokiego konia: jej debiutanckim materiałem, przekablowanym do redakcji dziennika „The Daily Telegraph”, była pierwsza w ogóle relacja o początku działań wojennych, jaka się ukazała na Zachodzie.

Jej biografia i twórczość kwalifikują ją do światowej dziennikarskiej ekstraklasy – i to w trudnej dziedzinie reportażu wojennego. Odwaga, determinacja oraz tak zwana iskra boża – decydowały o wielu jej sukcesach. Piła szampana, ale i kielichy goryczy, z pierwszymi personami tego świata; bywała świadkiem zarówno wojennych okropności, jak i gorzkiej radości parad zwycięstwa; podczas napaści faszystowskich Włoch na Bałkany przeżyła, okrywając się płaszczem poległego przed chwilą oficera; relacjonowała brytyjską porażkę w starciu o Kanał Sueski; w Wietnamie latała F16,; obserwowała schyłek maoistowskich Chin; słowem była żywą kroniką konfliktów zbrojnych minionego stulecia.

Na polach bitew

Urodzona w 1911 roku w Knighton, wiosce położonej na południe od Leicester, Clare miała sielskie dzieciństwo, typowe dla klasy średniej edwardiańskiej Anglii. Echa pierwszej wojny światowej były w jej świadomości raczej odległe. A jednak, jak sama wspomina, wojna od wczesnych lat była przedmiotem jej zainteresowań. W jej wspomnieniowej książce Front Line czytamy: Ludzie często pytają mnie, jak to się stało, że będąc kobietą, zafascynowałam się wojną. Stało się to za sprawą mojego ojca, który od moich najmłodszych lat starał się rozbudzić we mnie zainteresowanie historią, literaturą… Podczas szkolnych wakacji zabrał mnie na bitewne pola Naseby i Bosworth. Później pojechaliśmy do Francji, na pola Crécy, Poitiers i Agincourt. Zawsze tłumaczył mi bardzo przejrzyście, jak były uszykowane wojska, kto nacierał, gdzie i dlaczego, objaśniał błędy, jakie doprowadziły do klęski, a także przyczyny, dla których bitwa została stoczona – i to, że wojna w rzeczywistości była i jest przedłużeniem polityki i ostatecznym rezultatem porażki, jaką ponoszą politycy w swych staraniach o utrzymanie pokoju. Tak więc pola dawnych bitew zawsze miały dla mnie jakiś magnetyzm…1

A to nie koniec niezwykłości. Podczas studiów Clare interesowała się sytuacją na kontynencie europejskim. Napisała serię esejów na temat rozpadu cesarstwa Austro-Węgier, czego następstwem były dalsze studia na uniwersytecie w Zagrzebiu oraz późniejsza jej działalność na rzecz Ligi Narodów. Odbywała także częste podróże po Europie Wschodniej i po Bałkanach. Po powrocie do Wielkiej Brytanii brała udział w wielu akcjach podejmowanych lokalnie przez Labour Party w hrabstwie Leicester, a także pisywała artykuły i eseje na tematy polityczne, zarówno do prasy lokalnej, jak też do czasopism. W rezultacie dość skomplikowanych koincydencji w 1938 roku znalazła się najpierw w Warszawie, a następnie w Katowicach – jako przedstawicielka funduszu Lorda Mayora Londynu na rzecz uchodźców z Czechosłowacji.

Pomagać uchodźcom

Uchodźcy – czytamy w jej wspomnieniach – mówiąc z grubsza, dzielili się na kilka grup politycznych i religijnych… Byli tam Żydzi, katolicy, komuniści, socjaliści, a z ich przywódcami spotykałam się podczas każdej wizyty w Katowicach. Działalnością angielskiej dziennikarki żywo zainteresował się Sir Stafford Cripps2. Powstało wówczas katowickie biuro Clare Hollingworth w ówczesnej siedzibie brytyjskiego konsulatu w Katowicach przy Placu Wolności, u wylotu ul. 3 Maja. To ważny adres w tej opowieści, podobnie jak miejsce prywatnej rezydencji Anthony’ego Thwaitesa – w katowickiej willi u zbiegu ulic Kościuszki i Zajączka.

W konsulacie Clare Hollingworth stała się świadkiem niezwykłego wydarzenia. Otóż pewnego dnia, gdy zagrożenie wojenne było już mocno odczuwalne, do konsula zgłosił się: … Jan Henryk (książę Hochberg), syn słynnej piękności, Daisy księżnej von Pless, próbując uzyskać brytyjską wizę…. Thwaites powiedział mu, iż wizy Polakom mogą być wydawane tylko na podstawie specjalnego polecenia Foreign Office w Londynie. Jan Henryk pomarudził trochę, a potem powiedział: Jaka szkoda. Przecież urodziłem się w Londynie przy Berkeley Square, a Ich Królewskie Moście to moi rodzice chrzestni. No cóż – powiedział Thwaites – nie mogę dać panu wizy, ale jeśli dostarczy pan świadectwo urodzenia, dam panu brytyjski paszport. Zorganizowałam – wspomina Hollingworth – przesłanie świadectwa do Katowic i książę otrzymał paszport. Kiedy Polska znalazła się pod okupacją niemiecką, Jan Henryk zamieszkał w Paryżu, ale udało mu się przedostać do Londynu po klęsce Francji i wstąpił do polskiego wojska w Szkocji. W lipcu 1939 roku Clare została wezwana przez zarząd funduszu na konsultacje do Londynu, gdzie dowiedziała się, iż sytuacja międzynarodowa staje się zbyt napięta i swoje obowiązki musi w związku z tym przekazać polskiej pracownicy. Udała się więc raz jeszcze na krótko do Katowic. Wydawało się jej, iż jest to wizyta pożegnalna i należy rozejrzeć się za nową pracą. Prawda była inna: jej działalność na rzecz funduszu rzeczywiście dobiegła końca, ale wezwano ją do nowych zajęć na ziemi śląskiej…

Katowice revisited

25 sierpnia jako była już pracownica funduszu została zaproszona do redakcji „The Daily Telegraph”. Redaktor naczelny, Arthur Watson, wiedział o dotychczasowej działalności Clare w Polsce i gotów był zaproponować jej posadę w warszawskim biurze dziennika, pod warunkiem, że podejmie decyzję natychmiast i najbliższym samolotem uda się do Warszawy. Nawet nie pamiętam, czy przedyskutowaliśmy sprawę mojego wynagrodzenia, ale nie miało to większego znaczenia. Byłam podekscytowana na samą myśl o tej pracy i nie mogłam się doczekać wyjazdu – wspominała później. – Najbliższy bezpośredni samolot do Berlina odlatywał z lotniska w Hendon nazajutrz rano. Start odbył się z opóźnieniem, a przesiadka w Berlinie nie pozbawiona była licznych „atrakcji”. Niewątpliwie należał do nich widok unieruchomionych samolotów pasażerskich Lufthansy oraz setek myśliwców przyczajonych na bocznych pasach startowych lotniska Tempelhof, przypominających dziennikarce przyczajone insekty z powieści H.G. Wellsa. Gwoździem programu miało być jednak przemówienie Hitlera. Do wysłuchania jego radiowej transmisji zmuszono wszystkich pasażerów, bez względu na narodowość. Przemówienie jednak odwołano i samolot wystartował, zabierając nielicznych, będących w ponurych nastrojach pasażerów do Warszawy. Jak się okazało, był to ostatni brytyjski samolot rejsowy do polskiej stolicy. Jeszcze tego samego wieczoru Clare Hollingworth wyruszyła pociągiem do Katowic; pociągiem, jako że połączenia lotnicze zostały już, z uwagi na możliwość rozpoczęcia w każdej chwili działań wojennych, zawieszone. 27 sierpnia zgłosiła się do konsulatu i wprawiła obecnych tu w osłupienie, prosząc Anthony’ego Thwaitesa o pożyczenie samochodu. Dokąd chcesz jechać? – zapytał. – Do Niemiec – odpowiedziałam. Wybuchnął pełnym niedowierzania śmiechem, ale samochód pożyczył, i wyruszyłam do Niemiec z flagą Union Jack powiewającą na masce. Nazistowscy oficerowie sprawiali wrażenie nieco zaskoczonych, gdy docierało do nich, że salutują brytyjskiej fladze, ale nikt nie próbował mnie zatrzymać i tak przekroczyłam granicę w Bytomiu.

Od tego momentu rozpoczęła się krótka, ale brzemienna w skutki śląska odyseja brytyjskiej dziennikarki. Przejechała przez Zabrze (w jej relacjach oczywiście Hindenburg), Gliwice, gdzie w miejscu dzisiejszych zakładów Opla zobaczyła setki czołgów ukrytych pod siatką maskowniczą, którą co chwilę podwiewał nie potrafiący zachować tajemnicy wojskowej wiatr. (Kiedy powróci tu po wielu, wielu latach i zobaczy pracujący znowu ten zakład, uzna to za symbol zmian, jakie przeszła Polska i stosunki polsko-niemieckie). Jednak jadąc dalej, Clare słusznie wywnioskowała, iż pierwsze uderzenie wojenne nastąpi na północ od pospiesznie budowanej linii umocnień mających chronić Śląsk i Katowice. O nieuchronności ataku przekonywały ją dziesiątki gońców pędzących na motorach, którzy wyprzedzali jej samochód, zanim dotarła do granicznego posterunku. To mogło zwiastować tylko jedno: rozkaz ataku został wydany przez Hitlera, a jego wykonanie jest jedynie kwestią czasu. Taką też depeszę wysłała do swojej redakcji. Kolejne dni mijały jej na objeżdżaniu śląskich miast i miasteczek, rozmowach z wojskowymi i cywilami, obserwowaniu początków exodusu urzędników, przedsiębiorców, ich rodzin i dokumentowaniu tych wypadków. (…)

AKTUALNOŚCI

Dodano: 05.11.2018 14:43

W LISTOPADOWYM NUMERZE „ODRY”

Sto Lat Niepodległości: SULEJA, KAWALEC, URBANEK, hr. KESSLER, RUCHNIEWICZ, MAGALA, SIEKIERSKI • Polacy w Instytucie Hoovera Jak żyć godziwie: T. KOTARBIŃSKI •STERNA-WACHOWIAK: Sceny… Rozmowa z ZELENKĄ w Sokołowsku • Festiwale: Wenecja, Gdynia pokaż więcej »

Dodano: 16.11.2018 14:20

Grudniowe warsztaty dramatopisarskie CREATIVE DRAMA

10.12.2018 (poniedziałek), godz. 16.30-19.30 11.12.2018 (wtorek), godz. 16.30-19.30 (Sala Teatru Laboratorium) Koszt dwudniowych warsztatów wynosi 150 zł Koszt dwudniowych warsztatów dla studentów wynosi 120 zł* pokaż więcej »

Dodano: 16.11.2018 09:20

Fotorelacja: Wacław Szpakowski (1883-1973). Linie rytmiczne w Budapeszcie

8 listopada 2018 w Budapeszcie odbyło się otwarcie wystawy „Wacław Szpakowski (1883-1973). Linie rytmiczne”. pokaż więcej »

Dodano: 15.11.2018 14:14

Jaroslav Rudiš: „Aleja Narodowa” – monodram Dariusza Maja w listopadzie w DCF

24 listopada, godz. 19:00 25 listopada, godz. 19.00 Dolnośląskie Centrum Filmowe (Piano Bar), ul. Piłsudskiego 64a, 50-020 Wrocław pokaż więcej »

Dodano: 15.11.2018 13:49

Koncerty zespołu Batumi na Dolnym Śląsku

6-8 grudnia 2018, Szczawno-Zdrój, Bystrzyca Kłodzka, Kudowa-Zdrój pokaż więcej »

Dodano: 15.11.2018 11:35

Bass & Beat Festival 2018

7-8 grudnia 2018, Impart, ul. Mazowiecka 17, Wrocław Bilety: 30/50 zł : przedsprzedaż 45/65 zł: w dniu koncertu pokaż więcej »

Dodano: 15.11.2018 09:03

Wernisaż wystawy „Biskupi Niepodległej” oraz spotkania z prof. Włodzimierzem Osadczym

Wernisaż wystawy: 15 listopada 2018, godz. 17:00, sala nr 9 Zamku Piastowskiego w Legnicy; Spotkanie z prof. Włodzimierzem Osadczym – 16 listopada 2018, godz. 13:00, Klub Proza Wrocławski Dom Literatury, Przejście Garncarskie 2, Wrocław. Wstęp na wydarzenia jest bezpłatny. pokaż więcej »

Dodano: 13.11.2018 09:12

„Powrót ‘68” Jan Bortkiewicz

13-30 listopada 2018, ulica Oławska, Wrocław pokaż więcej »