Udostępnij:

Dodano:

16.10.2018 10:33

Odra 10/2018 PRZECHODNIU POWIEDZ SPARCIE czyli KRES SAMORZĄDNEJ

Mariusz Urbanek

 

PRZECHODNIU POWIEDZ SPARCIE
czyli KRES SAMORZĄDNEJ

Kampania wyborcza do październikowo-listopadowych wyborów do rad gmin, miast, powiatów i sejmików wojewódzkich jest pierwszym od 1990 roku tak dramatycznym sygnałem wieszczącym koniec Samorządnej Rzeczypospolitej. Spełnia się zapowiadany niemal od początku przez politologów scenariusz przejmowania samorządów przez władzę centralną.

 

Nie zgadza się tylko jedno. Przez lata samorządowcy bili na trwogę, każąc swoim wyborcom zbroić się, kopać szańce i gromadzić zapasy, by obronić się przed zakusami polityków z rządu i parlamentu – coraz bardziej łakomym okiem spoglądających na posady, pieniądze, uprawnienia ulokowane „w terenie”, w gminach i powiatach. A więc z punktu widzenia centrali – niezagospodarowane. Tak było niezmiennie raz na cztery lata przez ostatnie ćwierć wieku.

Kampania wyborcza w 2018 roku pokazała coś wręcz odwrotnego. Bardzo wielu działaczy samorządowych, i to nie tylko ze szczebla sejmików wojewódzkich – skąd zawsze było najbliżej do Warszawy – czy rad powiatów, ale i tych najniższych: gmin i miast, dobrowolnie wywiesiło białe flagi, godząc się na upolitycznienie samorządów na miarę wcześniej niespotykaną.

Czy ogłoszona w 1990 roku Samorządna Rzeczypospolita legnie w gruzach już po tych wyborach, dziś jeszcze trudno powiedzieć. Na pewno wyjdzie z niej mocno pogruchotana, bo po raz pierwszy musiała bronić się nie tylko przed wrogiem zewnętrznym, ale także ukrytym dotąd we własnych szeregach.

 

WIRUS SAMORZĄDNOŚCI

Wizja Samorządnej Rzeczypospolitej była jednym z najbardziej nośnych idei opozycji w ostatniej dekadzie Peerelu. W czasach, kiedy marzenie o upadku komunizmu i uwolnieniu się od narzuconego braterstwa z Wielkim Bratem ze Wschodu wydawało się jeszcze nierealizowalną mrzonką, to samorządy były pomysłem na upodmiotowienie społeczeństwa i wydarcie władzy „czerwonemu” poprzez decentralizację odpowiedzialności, a więc i kompetencji. Szansą na wyjęcie podstawowego szczebla administracji spod władztwa partii i oddanie go ludziom w miastach i gminach. Z nadzieją, że „wirus samorządności” zacznie się rozprzestrzeniać i wywoła chorobę systemu.

W Peerelu te idee wydawały się pomysłem dość naiwnym, mającym przede wszystkim drażnić komunistów, którzy na każdym kroku deklarowali „władzę ludu pracującego miast i wsi”. Ale w III RP idea Samorządnej Rzeczypospolitej stała się okrętem flagowym władzy. A reforma samorządowa rządu Jerzego Buzka z 1997 roku, przywracająca powiaty i wprowadzająca samorządy wojewódzkie, potwierdzała jej dobre intencje. Obywatele mieli odzyskać prawo własności do swoich miast i gmin, które odebrali im komuniści w imię sowieckiego założenia, że władza zawsze ma rację. W nowej Polsce miało być inaczej: tyle państwa, ile to konieczne (a więc wojsko, policja, pieniądz, polityka zagraniczna) i tyle wolności, ile to tylko możliwe (a więc cała reszta).

Ludzie wybierani do samorządów od 1990 roku potraktowali swoją misję poważnie. Radni rad miejskich i gminnych uwierzyli, że naprawdę mogą być w swoich małych ojczyznach prawdziwymi gospodarzami. I chcieli nimi być; przejmowali od państwa obowiązki, nie mając gwarancji ich finansowania i nie pytając o pieniądze. Bycie na swoim, jak mówiono wtedy w reklamach, było bezcenne. Ludzie, którzy poczuli, że coś wreszcie od nich zależy, byli najlepszą gwarancją rozwoju samorządów. Nie było jeszcze wtedy mowy o europejskich funduszach, ale liczba inicjatyw opartych wyłącznie na pracy ludzi zaangażowanych w lokalne komitety była imponująca.

Ta wartość, którą wniosło do polskiej rzeczywistości owo samorządowe „bycie na swoim”, może zostać zaprzepaszczona. I to przy akceptacji dużej części samorządowców, którzy znów uwierzyli, że „rząd wie lepiej, bo z góry widać więcej”. Jeśli tak się stanie, to samorządy staną się kolejną ofiarą zmian, które rozpoczęły się w Polsce trzy lata temu.

 

OSTATNI BASTION CZY PIERWSZY PRZYCZÓŁEK?

Podczas kampanii wyborczej 2018 roku obserwowaliśmy walkę bezpardonową, w której żadna ze stron starała się nie brać jeńców, ale pod jednym względem panowała między adwersarzami całkowita zgoda. Walka o samorządy weszła na poziom polityczny, przed którym wcześniej najbardziej ostrzegali sami samorządowcy.

Dla jednych (szeroko pojętej opozycji) samorządy stały się ostatnim bastionem wolności i demokracji, których po zmarginalizowaniu roli opozycji w parlamencie, przejęciu przez rządy „dobrej zmiany” publicznych mediów i skutecznym rozmontowaniu systemu sądowniczego, trzeba bronić przed zawłaszczającym wszystko PiS-em. Dla drugich (czyli obozu rządzącej zjednoczonej prawicy) zwycięstwo w tych wyborach to pierwszy etap rozpisanej na lata 2018-2020 i kolejne kampanie wyborcze – do samorządów, Parlamentu Europejskiego, sejmu i senatu, wreszcie prezydenckie – drogi wiodącej do zdobycia pełnej władzy. Być może nawet większości konstytucyjnej, która pozwoli skutecznie i na bardzo długo przebudować Rzeczpospolitą.

Bez opanowania samorządów nie uda ani jednym, ani drugim. Dla opozycji zwycięstwo w wyborach samorządowych – nawet z bardzo prawdopodobnym wynikiem gorszym niż cztery lata temu, ale jednak zwycięstwo – pozwoli zachować wiarę w odwrócenie tendencji widocznych w elektoracie i nadzieję na powrót do władzy. Dla rządzących zwiększenie wpływów w samorządach po trzech latach sprawowania władzy w kraju – a praktyka pokazuje, że władza zużywa bardziej niż cokolwiek innego – będzie oczywistym sygnałem, że suweren ciągle jeszcze nie ma dość igrzysk i gotów jest przedłużyć Prawu i Sprawiedliwości mandat na kolejną kadencję.

Dlatego jedni i drudzy chcą/muszą te wybory wygrać. Jedni i drudzy mają też świadomość, że uda się to tylko pod jednym warunkiem. Nie wolno zostawić samorządu w rękach samorządowców. Rządzące Prawo i Sprawiedliwość (z przystawkami) świetnie wie, że bez samorządów nie będzie w stanie wiarygodnie ciągnąć swojej opowieści, że jest jedyną partią, która chce dobra Polski i Polaków. Niewiele już zostało do przejęcia na szczeblu centralnym, żeby dopełnić układanki, konieczne są samorządy.

Opozycja od pewnego czasu wie to równie dobrze, a poza tym chyba zaczyna wreszcie rozumieć, że zmarnowała ostatnie trzy lata, nie wyciągając żadnych wniosków z klęski w wyborach parlamentarnych 2015 roku, i samorządy są jej Termopilami. Być może nie są wymarzonym miejscem do obrony Sparty przed nadciągającymi Persami, ale na pewno ostatnim, w którym można ich zatrzymać. (…)

Odsłuchaj treść artykułu
Array ( [post_type] => post [posts_per_page] => 8 [post_status] => publish [orderby] => Array ( [meta_value_num] => DESC [date] => DESC ) [meta_key] => sticky_post [ignore_sticky_posts] => 1 [tax_query] => Array ( [0] => Array ( [taxonomy] => category [field] => term_id [terms] => Array ( [0] => 470 ) [operator] => NOT IN ) ) [category__in] => Array ( [0] => 15 ) [category__not_in] => Array ( [0] => 470 ) )

AKTUALNOŚCI

Dodano: 15.03.2026 12:00

OSIEDLA KULTURY I SZTUKI / NABÓR 2026

Do 31 marca trwa nabór projektów w ramach programu OSIEDLA KULTURY I SZTUKI 2026. Dotacje w kwocie 5 tys. na przedsięwzięcia artystyczne mogą pozyskać indywidualni artyści, grupy nieformalne czy organizacje pozarządowe. pokaż więcej »

Dodano: 31.03.2026 00:10

KWIETNIOWY NUMER „ODRY” 4/2026

Najnowszy, kwietniowy numer miesięcznika "ODRA" już dostępny! Zapraszamy do lektury. pokaż więcej »

Dodano: 27.03.2026 12:40

„Magazyn Teatralny”– podcast. Premiera

W marcu 2026 swoją premierę ma seria podkastów pn. „Magazyn Teatralny” wyprodukowana przez Fundację „Teatr Układ Formalny” i Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu. Zachęcamy do słuchania. pokaż więcej »

Dodano: 20.03.2026 04:00

Monodram „PARADOX” w Pile

Kolejny pokaz monodramu „PARADOX” w wykonaniu Krzysztofa Rogacewicza, inspirowany książkami Josepha Hellera „Paragraf 22” i „Closing Time”. Spektakl odbędzie się 31 marca w Teatrze Miejskim w Pile. pokaż więcej »

Dodano: 20.03.2026 03:00

„Genialna epoka/ drugie podejście” – spektakl na motywach opowiadania Brunona Schulza

Kolejna odsłona „Genialnej epoki”. Spektakl  na motywach opowiadania Brunona Schulza - pierwotnie zrealizowany jako działanie performatywne/czytanie w ciemnościach  – zostanie zaprezentowany jako przedstawienie w rozszerzonej wersji z udziałem pięciu aktorów. pokaż więcej »

Dodano: 20.03.2026 03:00

„Z KLASYKĄ PRZEZ POLSKĘ”
Jakub Jakowicz – skrzypce, Łukasz Chrzęszczyk – fortepian

Duet skrzypka Jakuba Jakowicza i pianisty Łukasza Chrzęszczyka wystąpi z koncertami w ramach cyklu „Z klasyką przez Polskę” 9 kwietnia w Złotoryjskim Ośrodku Kultury, 10 kwietnia w Pałacu Brunów i 11 kwietnia w Żarowskiej Izbie Historycznej. pokaż więcej »

Dodano: 20.03.2026 02:00

148. Antykabaret 2026 pt. M/S OSSOLIŃSKI

13 kwietnia zapraszamy na sto czterdziestą ósmą podróż z Antykabaretem. Tym razem zabierze nas na pokład M/S Ossoliński. Rok 2026 został ogłoszony przez Sejm i Senat rokiem Ossolińskiego i Staszica. pokaż więcej »

Dodano: 20.03.2026 01:00

„Jesień” w Teatrze Polskim w Podziemiu. Kwiecień 2026

W dniach 24-26 kwietnia na scenę Teatru Polskiego w Podziemiu powróci spektakl Katarzyny Minkowskiej "Jesień" - sceniczna adaptacja powieści Ali Smith. pokaż więcej »

Przejdź do treści