Udostępnij:

Dodano:

21.06.2017 13:05

6/2017: Z POCZEKALNI FELIETON URSZULI KOZIOŁ

Urszula Kozioł

 

Z POCZEKALNI

 

DRZEWA I LUDZIE

 

Na temat obecnego felietonu złożyły się dwie sprawy: stulecie Awangardy ( z hasłem: „Miasto masa maszyna”,  z którym łączyło się ośmieszanie „łona przyrody”, a z nim – wymazanie z pola widzenia problemów ekologicznych) oraz barbarzyńska wycinka drzewostanu w całym kraju po niesławnej uchwale  posłów PiS-u z 16 grudnia  2016 (kiedy to po zerwaniu obrad plenarnych Sejmu przez marszałka, który przeniósł obrady do innej sali, do której posłowie opozycji nie mieli praktycznie dojścia). Oba te fakty przywiodły mi na myśl początek lat sześćdziesiątych, Otóż znalazłam się wówczas, po trzydziestu latach nieobecności, w kraju lat dziecinnych, na Roztoczu, nad rzeką Tanew, w pobliżu puszczy solskiej i tam, we wioseczce równie malowniczej i zagubionej na bezdrożach, jak ta wioska, w której się urodziłam, pisałam przez dwa lata z rzędu w czasie wakacji (bo tylko wtedy, będąc nauczycielką, miałam czas na dłuższe zamyślanie się), pracując głównie nad powieścią Postoje pamięci; ale jednocześnie, jako „produkt uboczny” powstały wiersze Inwokacja z Biłgorajem, jako pajdą kraju i przede wszystkim z tą rozstrzelaną – podobnie jak rozstrzeliwani byli tu ludzie z ruchu oporu – sosną pełną bezimiennych imion. Drugim wierszem stamtąd i z tamtego czasu był Suchy las.(Tu przypomina mi się, że twórca Teatru Pantomimy we Wrocławiu, Henryk Tomaszewski poprosił mnie kiedyś  o zgodę na włączenie tego wiersza do programu któregoś ze spektakli, ale już wypadło mi z pamięci,  kiedy to było. Nawiasem mówiąc, osobiście poznałam Tomaszewskiego dopiero w 1993 roku w Hanowerze, gdzie razem z Feliksem Przybylakiem i fotografikiem Stefanem Arczyńskim przyjmował niemiecką nagrodę kulturalną Kraju Dolnej Saksonii, a ja na tę ich uroczystość przyjechałam na jeden dzień z Poitiers, bo właśnie uczestniczyłam tam w kulturalnym miesięcznym programie wraz z dziesięciorgiem  pisarzy reprezentującymi inne europejskie kraje).

Oto wspomniany wiersz Suchy las: Trzeba tu było przyjść o innej porze / tu słońce teraz .Osmalone trawy / do samej ziemi. Sypią się trociny / z rozprutych sosen. Żaden ptak nie śpiewa / Kłąb sierści w szramie kory .Pień draśnięty. / Zdeptane piętra parasoli skrzypów / wykwint konstrukcji. Tędy czuła mrówka / zda się doglądać przelotnego śladu. / On tu nie przyjdzie dzisiaj .On się zaszył / pewno w bagnistych zaroślach. Tam żmija / dołem przemknęła obok twego buta / górą łasica biała .Nic nie słychać. // A więc to tu jest ta puszcza .Twój ojciec / tu jeszcze znalazł schronienie. Lecz teraz / lasy bezbronne są i wszystkie ścieżki zakarbowane. To już jest muzeum./ Pnie powalone ciosane olbrzymy / spętane w sągi obłupane z szumu / skarlała reszta z metalowym kubkiem u wymion / broczy opieszale smołą. // Trzeba tu było przyjść o innej porze./ W tym suchym lesie nieruchomym każda / gałąź pod nogą strzałem czas odmierza./ Lepiej stąd odejdź  / tu jesteś zbyteczny.

Drugim wierszem, który przyszedł mi na myśl w związku z setną rocznicą Awangardy, jest również napisane w tamtej dobie  Przedpowitanie. Impulsem do napisania go były modne podówczas rozważania na temat możliwości zmodyfikowania człowieka, ulepszenia go, ingerencje w organizm w celu przedłużenia życia, wyzbycia się niepożądanych cech wyglądu i charakteru, wyboru jego płci, koloru oczu itp. Zacytuję tu obszerniejszy fragment od połowy tekstu do końca: A może będziesz dla siebie, mocarzu / kupował krople wody i powietrza, / świata się zwierząt wyuczysz z obrazków, / ziemi zagarniesz tyle, co  podeszwą / dziedzictwo ciszy warkotem roztrwonisz, / zgiełkiem roztrąbisz  kosmiczne przestworza, / góry rozryjesz i miasta zaorzesz / zaprzesz się lądu, zaprzepaścisz morza / prawa natury sprzeczną z nimi racją / zdepczesz i zgwałcisz jak bezduszny potwór / i wyjałowisz glob cywilizacją / która go stoczy do cna jak nowotwór / pycha i obłęd twoją myśl wypaczą / będziesz swym losem igrał i materią / aż pył zostanie tylko i bakterie… // Jakkolwiek będzie to będzie inaczej / a mnie nic po tym i nic mi do tego // Oto mój drzewny świat w powolnej smudze/ zachodzi czyniąc plac obiecanemu / Cokolwiek będzie potem będzie cudze / Mnie dano spiekłą grudę żyznej ziemi.

Wracając do powieści Postoje pamięci, ktoś mi powiedział, że w „Kulturze” (paryskiej) ukazała się entuzjastyczna recenzja z tej książki napisana przez Czesława Miłosza. W tamtych czasach „Kultura” nie była dostępna we Wrocławiu (był on wówczas był traktowany jako prowincja, jedynie krakowscy i warszawscy pisarze mieli w swoich siedzibach księgozbiory oraz emigracyjne czasopisma).Więc dopiero wiosną 1967, kiedy przebywałam w Rzymie na stypendium włoskiego rządu, mogłam się tą recenzją Miłosza napawać. W bibliotece PAN opodal Piazza Venezia powiedziano mi, że również Kazimierz Wierzyński omawiał moją powieść w tutejszym radio i dowiedziawszy się, że jestem w Rzymie, prosi o spotkanie. Pracownik tej biblioteki zaproponował mi, że zaprowadzi mnie do kawiarenki, w której Wierzyński zwykł przesiadywać o tej porze. Nie znałam go osobiście, natomiast poeta znał urzędnika PAN-u, który mnie wprowadził i kiedy tylko na nasze wejście podniósł się od stolika wysoki pan z bujną, płową czupryną i z rozpostartymi na powitanie ramionami – zgadłam, że to on! I to wtedy usłyszałam od niego to ujmujące, uskrzydlające wręcz pytanie: „A co u Gosi?”. Bo Gosią była dziewczynka, bohaterka Postojów wzorowana na mojej starszej o rok siostrze Zosi. W tym pytaniu – co u Gosi? – poeta zawarł więcej informacji, niż by się pomieściło w niejednym eseju (a głównie, że zna moją powieść, że ją polubił, a także polubił bohaterkę mojej powieści, no i samą autorkę. Czego chcieć więcej? Na taką kurtuazję i serdeczność zawartą na powitanie w trzech słowach nikt inny już się nie zdobył, Nie nadano jej echa. Zepchnięto ją na boczny tor . I Miłosz, i Wierzyński byli uważani w kraju za wrogów. Czego innego mogłam się zatem spodziewać? No i tak już zostało. Jak to u nas.

 

KOGO JESZCZE OPOZYCJA KŁUJE W OCZY

 

Jesteśmy tu, gdzie się właśnie znaleźliśmy na usilne nalegania PIS-u. Dalej – jak pisano na marginesach starych map – już tylko smoki! A co my widzimy? My widzimy, proszę wycieczki, kilku doświadczonych, cieszących się poważaniem byłych mężów stanu pozostających poza partią, poza rządem, poza parlamentem, ale nadal cieszących się sympatią społeczeństwa i zaufaniem.

Także ja lubiłam słuchać ich wyważonych sądów o obecnej rzeczywistości. Zyskują na wizerunku, zwłaszcza kiedy w tym samym czasie usiłują wedrzeć się na (podminowane ?) pole życia publicznego zastępy nieopierzonych młodzików, którzy niewiele pojęli z naszych dziejów w ostatnich dziesięcioleciach i bardziej jawią się jako mściciele niż uzdrowiciele czegokolwiek. Wolą ukazać światu swoje zawzięte miny i zaciśnięte pięści, zdają się wywodzić raczej z ducha inkwizycji i plemiennych zaślepień, nie uznają roli – i wagi! – kontekstu, w jakim przebiegały istotne dla narodu  fakty. Dyszą żądzą vendetty, wracania do przeszłości (tu Pan Prezydent także pragnie utrzymać  podobny kurs: „hajda na pradziadka!”).Tu próbuje się najwyraźniej cofnąć społeczeństwo wydźwignięte duchowo na wyższy od plemiennego zacietrzewienia stopień zaproponowany nam przez pierwszą Solidarność, a mianowicie  – chce się za jednym zamachem obalić „grubą kreskę” Mazowieckiego, poprzedzoną orędziem polskich biskupów do biskupów niemieckich, a także poprzedzoną sentencją Wyspiańskiego zawartą w słowach arcydzielnego Wesela: Myśmy wszystko zapomnieli / mego ojca piłą rżnęli / myśmy wszystko zapomnieli…

A kto poprzedzał ich wszystkich ? Otóż wszystkich poprzedzało odmawiane ze zrozumieniem Ojcze nasz, z prostym, a jakże doniosłym przeslaniem – i odpuść nam, jako i my odpuszczamy. Czyżby zatem Polska nie była katolickim krajem?             Ale powróćmy do pochwalonych tu na wstępie byłych mężów stanu, z którymi  wiązałam jakieś nadzieje (że np. nadadzą właściwy ton działaniom opozycji, niestety, istotnie słabej). Tymczasem rozczarowali mnie ostatnio. Ostatnio wszyscy: i pan O., i pan C., i pan R. i inni odsłonili pielęgnowaną od lat, jak się okazuje, jakąś małostkową urazę do Tuska, a przecież nie ta uraza w obecnej sytuacji kraju jest istotna, tu nie o to chodzi, żeby kogoś kochać albo znielubić, bo w obecnej dobie o wiele istotniejsze są losy kraju, bo stokroć ważniejsze jest zagrożenie demokracji. Nie spodziewałam się po byłych mężach stanu tej klasy, że będą z taką zimną zawziętością pielęgnować w sercach i w pamięci  osobiste urazy i te urazy przeniosą na opozycję, na jej liderów, że lekceważąco będą wypowiadać się o nich i nawet zechcą pomniejszać ich drobne osiągnięcia, zamiast dodawać otuchy, zachowują się tak, jakby woleli, żeby nie udało się ani Schetynie, ani Petru, ani Trzaskowskiemu, Kosiniakowi-Kamyszowi i innym (Kukiza nie wyliczam, bo on działa zgodnie z zasadą: jestem za, a nawet przeciw, więc żadna ze stron nie może na niego liczyć) Szkoda. Wielka szkoda, panowie, że – choć dobrze wiecie, co się dzieje – wolicie zapomnieć, że dzisiaj nie pora na to, by rozliczać opozycję. Wiadomo przecież, że opozycja ta stoi na straconej pozycji, że w nierównej walce z PiS-em nie jest zdolna wygrać żadnego glosowania, a przecież nie załamuje się, nie zaprzestaje działać. Mając wsparcie choćby kilku dawnych autorytetów (Frasyniuk, Pinior, Wałęsa, Borusewicz, Borowski, Lewandowski, Kwaśniewski, a ostatnio także Ujazdowski, dalej  Neuman, Halicki, Tomczyk, Barbara Nowacka, Kidawa-Błońska, Ewa Kopacz, Michał Kamiński i wielu innych – nie poddają się. A wspierają ich i czarne parasolki, i KOD-owcy, i aktorzy, i kabareciarze, i nauczyciele z rodzicami, i prawnicy, którzy uzmysławiają społeczeństwu zagrożenia wynikające z poczynań obecnego władcy wszelkich paragrafów trzymanych w jednej i tej samej łapie!) w szranki stają każdego niemal dnia dzielne posłanki Nowoczesnej i wymienieni już wyżej i dziesiątki innych – niekiedy nawet bez poparcia kapryśnych mediów, które wolą szukać dziury w całym, zamiast zastanowić się, dokąd to doprowadzi! Na przekór niesprzyjającym okolicznościom dają kontrę fałszom, które usiłuje się wpajać społeczeństwu. Ja w każdym razie widzę w tych usiłowaniach – zgoda: słabej! – opozycji (ale z czyjej winy słabej?!) – wielkość !

 

O DOMNIEMANIACH OSOBNEGO

Osobny domniemywa, że Pan Prezydent najwyraźniej ma chrapkę na zlustrowanie do trzeciego pokolenia przodków Pana Prezesa. Trudno zgadnąć, co przypiliło go, żeby tę chętkę co prędzej zrealizować, zanim się sam opamięta. Zachodzę w głowę, powiada Osobny, co takiego zaczęło go niezdrowo korcić, żeby się czegoś w tym cudzym rodowodzie doszperać?

 

SPOSTRZEŻENIE OSOBNEGO

Osobny zauważył, że ledwo wstaliśmy z kolan, już na nowo runęliśmy na oba kolana – i to w ciemnym kącie ! I to na grochu! A stało się tak dzięki usilnym staraniom  naszego rządu w Unii.

Czyli że droga już wreszcie otwarta, żeby trzasnąć drzwiami ! Ta zniewaga krwi wymaga! Nie z nami ,Unio, takie numery !, rzecze PIS. ( I zaciera ręce. )

 

Urszula Kozioł

POWRÓT DO CZYTELNI

AKTUALNOŚCI

Dodano: 01.06.2020 11:38

Zasady dotyczące funkcjonowania OKIS w trakcie epidemii COVID-19 w Polsce

Zasady dotyczące funkcjonowania OKIS w trakcie epidemii COVID-19 w Polsce mające na celu zapewnienia bezpieczeństwa pracownikom i współpracownikom pokaż więcej »

Dodano: 16.03.2020 08:12

Ograniczenie bezpośredniego dostępu oraz kontaktu z biurem OKiS w związku z istniejącym zagrożeniem zakażenia koronawirusem SARS-COV-2

Szanowni Państwo, w związku z istniejącym zagrożeniem zakażenia koronawirusem SARS-COV-2., w trosce o Państwa zdrowie i bezpieczeństwo: ograniczamy bezpośredni dostęp do biur OKiS i wprowadzamy wyłącznie zdalną obsługę naszych współpracowników oraz partnerów w całym Ośrodku Kultury i Sztuki we Wrocławiu. pokaż więcej »

Dodano: 30.10.2020 12:25

ZAPOWIEDŹ: W LISTOPADOWEJ ODRZE

NAGRODA „ODRY” za rok 2019 DLA TOMASZA ŁUBIEŃSKIEGO • ŁUBIEŃSKI: Mongolia • LOUISE GLÜCK (Nobel): Wiersz • Koniec lodu! • GAJDZIŃSKI: Zmierzch imperatora • BACHMANN o wolcie ANGELI MERKEL • PATO-POLSKA • Rozmowy z WNUK o emigracji i ŁUKASIEWICZEM o poezji pokaż więcej »

Dodano: 30.10.2020 09:00

„CZASY ŻYWE” Marzeny Sadochy – nowy termin premiery

Z przykrością musimy Państwa poinformować, że premiera "Czasów żywych" w reż. Marzeny Sadochy nie może odbyć się w październikowym terminie. O nowej dacie poinformujemy niezwłocznie po jej potwierdzeniu. Zwrot biletów zakupionych przez system ekobilet.pl odbędzie się automatycznie. Więcej informacji już wkrótce. pokaż więcej »

Dodano: 30.10.2020 08:00

Pomiędzy [w dobie Covid 19]/Between [in the era of Covid 19]

30 października - 27 listopada 2020, Galeria FOTO-GEN, pl. bpa Nankiera 8, Wrocław pokaż więcej »

Dodano: 30.10.2020 07:00

Premiera LOTERII Stanisława Moniuszki w reż. Roberto Skolmowskiego

30 października 2020, Kudowa Zdrój, wstęp wolny pokaż więcej »

Dodano: 30.10.2020 06:00

XIII MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL HAŁDA JAZZ WAŁBRZYCH 2020

31 października - 1 grudnia 2020, Wałbrzych pokaż więcej »

Dodano: 30.10.2020 05:00

IMPERATYW

5 listopada - 11 grudnia 2020, Galeria Miejska we Wrocławiu, ul. Kiełbaśnicza 28, Wrocław pokaż więcej »

Zapisz się do naszego newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych (pokaż całość)