Udostępnij:

Dodano:

25.09.2019 11:32

9/2019: Jerzy Surdykowski DEMOKRACJA NA ROZDROŻU

 

 

Jerzy Surdykowski

DEMOKRACJA NA ROZDROŻU

 

Co się dzieje z demokracją nie tylko w Polsce, ale w całym świecie; przynajmniej w tej jego części, która uważa się za wolną i demokratyczną? Frekwencja wyborcza spada, a jednocześnie wyniki wyborów stają się nieprzewidywalne i coraz częściej dają mocną pozycję partiom, które obiecują gruszki na wierzbie i całe zło zrzucają na „obcych”.

 

Pomstujemy na polityków usiłujących demokrację ograniczyć lub niecnie wykorzystać, ale jednocześnie narzekamy na demokrację, że wynosi do władzy miernych i bezbarwnych krętaczy.

 

NAJLEPSZY ZE ZŁYCH USTROJÓW

A może nie ma czego bronić? Już u zarania demokracji starogreckich miast-państw zdecydowanie nie podobała się ona wielkiemu Platonowi, który opowiadał się za rządami mędrców niezależnych od woli obywateli, którzy kierować się mają tylko własnym poczuciem tego, co dla państwa dobre, nie zaś chwiejnymi poglądami ogółu materializującymi się w wynikach głosowań na kłótliwej agorze. Już Alexis de Tocqueville ponad półtora wieku temu, chwaląc w swym fundamentalnym dziele młodą demokrację amerykańską, utyskiwał, że preferuje ona gładkie miernoty, a utrudnia dojście do władzy jednostkom wybitnym, mogącym stać się wyprzedającymi swój czas przywódcami. Nawet w dzisiejszej Polsce – która jeszcze trzydzieści lat temu dzielnie walczyła o demokrację z najbardziej oszukańczym i niedemokratycznym systemem w dziejach świata – badania opinii publicznej wykazują utrzymującą się tęsknotę za „dobrym dyktatorem”, który zaprowadzi sprawiedliwy porządek bez tego całego demokratycznego bałaganu, gorszących kłótni i kolejnych afer. Ba, tylko jak wyłaniać tego „dobrego dyktatora”? Wszelkie w tej mierze doświadczenia ludzkości – które przerabialiśmy także na własnej skórze – są nieodmiennie przykre: obojętnie czy z nadania dynastii, ideologicznej utopii lub zamachu stanu, każdy samowładca bez demokratycznych mechanizmów kontroli nieuchronnie staje się popełniającym karygodne błędy znienawidzonym tyranem.

Pozostaje smutne stwierdzenie Winstona Churchilla, że demokracja jest „najlepszym ze złych ustrojów”. Ale gdzie jest ten dobry ustrój? Popatrzmy z innej strony: przy wszystkich swoich wadach demokracja stworzyła największe i najbardziej trwałe potęgi świata. Nawet kilka wieków temu polsko-litewska Rzeczpospolita – jako monarchia konstytucyjna – była w okresie siły i rozkwitu mocarstwem, wyprzedającym swymi demokratycznymi instytucjami ówczesny zachód Europy. Przecież w dzisiejszym świecie demokracja sprawdza się nie tylko w USA czy Unii Europejskiej, ale nawet biedne państewka demokratyczne nie głodują, nie ma tam rzezi, nie konstruują bomby atomowej zamiast zaspokojenia elementarnych potrzeb obywateli.

A jednak utyskiwania na demokrację słychać jak świat szeroki…

 

WIOSNA EUROPY, JESIEŃ DEMOKRACJI

Mówiąc o demokracji, najczęściej przywołujemy jej antyczne początki, a starogreckie państwo-miasto – jak choćby Ateny – mamy za wzór. Ale zapominamy, że ta właśnie wzorowa demokracja ateńska w prawomocnym i demokratycznym głosowaniu skazała na śmierć – jako bezbożnika i deprawatora młodzieży – jednego z największych filozofów wszystkich czasów imieniem Sokrates. Trudno więc się dziwić, że chlubnym początkom demokracji towarzyszy głęboka niechęć sokratesowego ucznia – równie wielkiego jak on – Platona.

O tym także warto pamiętać, zastanawiając się nad kłopotami demokracji XXI-wiecznej. Podobnie jak o zapomnianym już liście drugiego po Waszyngtonie prezydenta USA – Johna Adamsa – który tak pisał do siostrzeńca: Pamiętaj, że demokracja nigdy nie trwa długo. W krótkim czasie zużywa się, wyczerpuje i zabija sama siebie. Nie było nigdy demokracji, która nie popełniłaby samobójstwa. Dotyczy to przecież czasów, kiedy demokracja triumfowała za oceanem, ale w Europie była zaledwie pomysłem heretyków albo politycznych fantastów. Francuski arystokrata Alexis de Tocqueville był jeszcze nastolatkiem i zapewne nie przypuszczał, że kiedyś zostanie wysłany przez rząd za ocean dla opracowania raportu o stanie więziennictwa w USA, a rozsławi go to, co było jego pracą uboczną i poniekąd pokątną.

O tym, jak nietrwałe są triumfy demokracji, świadczy historyczny rok 1989. Upadek „imperium zła” i odbudowa demokracji w podporządkowanych mu dotąd krajach, dały asumpt do snucia wzniosłych rojeń o „końcu historii” i powszechnym tryumfie liberalizmu. Demokracja miała ostatecznie zapanować w całym świecie, nie tylko w państwach, jakie wyłoniły się po upadku sowieckiego imperium, ale wszędzie. Miało to zwiastować nadejście prawdziwie „złotego wieku” w dziejach ludzkości, bo demokracja nie wywołuje wojen, jest z natury pokojowa i tolerancyjna, a co najważniejsze zapewnia rozwój gospodarczy, a więc niesie wyzwolenie od biedy i niedostatku wciąż towarzyszących dziejom człowieka. Dziś wystarczy przypomnieć, jak ma się demokracja, którą usiłowano zaprowadzić w Rosji w czasach Borysa Jelcyna, jak zakończyły się próby narzucenia demokracji państwom do niej nie przygotowanym, jak Irak, Afganistan, Syria czy Libia. Ale co najgorsze, w najstarszych i najlepiej ugruntowanych demokracjach współczesnego świata, w USA, Francji, Wielkiej Brytanii, by nie wspomnieć o innych krajach uznanych za integralną część demokratycznego Zachodu, coraz silniejsze i bliskie zdobycia władzy są ruchy populistyczne, jawnie antyliberalne i antydemokratyczne. Czyżby na naszych oczach spełniała się złowroga przepowiednia Adamsa? I to nie tylko dlatego, że już 26 lat po rozpoczęciu odbudowy demokracji w Polsce demokratycznie wybrana do władzy partia wzięła się za demontaż jej podstawowych funkcji.

 

MĘŻOWIE GODNI ZAUFANIA I WIELOMÓWNI SZALBIERZE

Zapominamy, że wzorowa demokracja ateńska była ustrojem małych państewek miejskich, gdzie wszyscy wolni obywatele jako tako się znali, wiedzieli, który z nich jest mężem godnym zaufania, a który wielomównym szalbierzem. Dlatego kiedy spotkali się na miejskiej agorze, aby decydować o wspólnych sprawach i wybierać władze, podejmowali jako tako rozumne decyzje, chociaż też nie bez błędów.

Znała się także między sobą polska czy litewska szlachta zbierająca się na powiatowych lub wojewódzkich sejmikach, bo tam głosowano na posłów i sędziów. Ale już XIX-wieczny tryumf demokracji w Ameryce, a potem w Europie wytworzył zupełnie nową sytuację: demokracja stała się masowa, wyborca nie mógł wiele wiedzieć o obliczu, etyce i poglądach osób wybieranych. Dlatego w demokracji masowej – gdzie wszyscy mają prawo głosu – między wyborcą, a kandydatami wyrosły partie polityczne, skupiające aktyw o wyrazistych poglądach i współzawodniczące o poparcie szerokiej publiki. Wyborca nie był bezbronny wobec propagandowych sloganów: partie różniły się od siebie, zarówno ubogi robotnik, jak i tłusty mieszczuch mogli znaleźć coś, co odpowiadało ich poglądom i dążeniom. Ich doradcą była drukowana prasa, gdzie można było zapoznać się z programami partii, przeczytać krytyczne artykuły. Podobną rolę spełniały przedwyborcze wiece. Taka demokracja będąc masowa, nie przestawała być obywatelska.

Morderczy cios zadał jej wiek XX, i to nie tylko dlatego, że pokazał, jak łatwo podstępem lub siłą – nieraz wykorzystując do tego demokratyczne mechanizmy – ustanowić zbrodniczą dyktaturę. Rozpowszechnienie telewizji, a potem internetu, zniszczyło to, co w demokracji masowej było najważniejsze: obywatelski namysł. W nowych mediach elektronicznych nie ma miejsca na prezentację programów i dyskusję nad nimi: nikt nie będzie dziś czytał tekstów dłuższych niż stronniczka i przysłuchiwał się wyważonym dysputom ekspertów. Decyduje chwilowy błysk, celna riposta, a najlepiej kalumnia. Nie wygrywa mądrzejszy, ale przystojniejszy, wygadany, prezentujący się w towarzystwie ładniejszej żony. Ponowoczesność XXI wieku jest płynna, rozmigotana, niestabilna: nie ma tam jasnych i trwałych świateł, wedle których można się orientować, za to mnóstwo chwilowych rozbłysków, więc zwykle wybieramy byle co.

Jeszcze jedno trwałe zjawisko kształtuje krajobraz dzisiejszej polityki: upodobnienie programów zwalczających się partii. Prognozowany przez Fukuyamę „koniec historii” w jakiś jednak sposób nastąpił: okazało się, że gospodarka jest wszędzie taka sama i rozwijać się może tylko według kapitalistycznego modelu. Obojętnie więc na kogo oddamy głos – na konserwatystów, liberałów czy socjaldemokratów – otrzymamy mniej więcej to samo. Partie mogą różnić się w sprawach obyczajowych czy kulturowych, ale nie gospodarczych i nawet socjalnych. Ponieważ nadal współzawodniczą o nasze głosy, starają się zaostrzać te różnice, aż do obrzucania się obelgami. Sprzyja to demagogom i populistom wszelkiej maści, których nie krępuje realność obietnic, ani skomplikowana materia rządzenia współczesnym państwem. Oni mają prostą receptę na wszystko, byle tylko oddać im władzę.

Zaledwie trzydzieści lat po europejskiej „wiośnie demokracji” odczuwamy jej jesień albo nawet mroźną zimę. (…)

Odsłuchaj treść artykułu
Array ( [post_type] => post [posts_per_page] => 8 [post_status] => publish [orderby] => Array ( [meta_value_num] => DESC [date] => DESC ) [meta_key] => sticky_post [ignore_sticky_posts] => 1 [tax_query] => Array ( [0] => Array ( [taxonomy] => category [field] => term_id [terms] => Array ( [0] => 470 ) [operator] => NOT IN ) ) [category__in] => Array ( [0] => 15 ) [category__not_in] => Array ( [0] => 470 ) )

AKTUALNOŚCI

Dodano: 04.10.2026 09:00

Bridges Of Sound Festival 2026

W dniach 15–17 października we Wrocławiu odbędzie się Bridges Of Sound Festival 2026. To trzydniowe święto muzyki niezależnej z udziałem twórców z Polski, Niemiec i Włoch. Koncerty i performanse zagoszczą w Art Cafe Kalambur, Światowidzie oraz Sound Experience. Zapraszamy na festiwal! pokaż więcej »

Dodano: 04.10.2026 08:00

„Prądy wsteczne” Teatru Układ Formalny

Po wrześniowej premierze spektaklu „Prądy wsteczne” zapraszamy na kolejne pokazy. Intymna, poruszająca opowieść w reżyserii Magdaleny Drab o matce i córkach, które potrafią ranić się najmocniej, powraca do Centrum na Przedmieściu. Spektakle odbędą się w październiku oraz listopadzie. pokaż więcej »

Dodano: 04.10.2026 08:00

„Kiedy woda pokrywa ziemię” Michała Adamskiego

Wystawa fotograficzna „Kiedy woda pokrywa ziemię” Michała Adamskiego w Galerii FOTO-GEN to poruszający esej o relacji człowieka z naturą. Autor analizuje wpływ rolnictwa na środowisko. Wernisaż odbędzie się 16 października o 19:00, ekspozycja potrwa do 22 listopada. pokaż więcej »

Dodano: 04.10.2026 08:00

„Ostatni wernisaż przy Landsberger Straße” – premiera spektaklu

Premiera „Ostatniego wernisażu przy Landsberger Straße” już 16-17 października w Instytucie Grotowskiego. Spektakl R. Traczyka to mocny dyskurs o władzy i sztuce, zderzający świat kolekcjonera Maxa Silberberga z nazistowskim aparatem lat 30. Poznaj tragiczną historię wrocławskiej elity. pokaż więcej »

Dodano: 04.10.2026 07:00

XIV Festiwal Niezależnej Kultury Białoruskiej

Poznaj historię, teatr i sztukę sąsiadów. W dniach 17-24 października we Wrocławiu odbędzie się XIV Festiwal Niezależnej Kultury Białoruskiej „Żywica”. W programie zaplanowano poruszające spektakle, wystawy sztuki, kino oraz twórcze warsztaty. Zobacz, jak kultura łączy ludzi i buduje mosty. pokaż więcej »

Dodano: 04.10.2026 06:00

Dolnośląskie Salony Muzyczne wrzesień/październik 2026

Odkryj magię XIX-wiecznych tradycji! Cykl Dolnośląskie Salony Muzyczne 2026 zaprasza na koncerty „A my i tak polecim!”. Wybitne dzieła Chopina, Moniuszki i Mozarta usłyszysz we wrześniu w Kłodzku, Kudowie-Zdroju oraz Wrocławiu. Poczuj ten niepowtarzalny, dawny klimat muzycznych spotkań! pokaż więcej »

Dodano: 04.10.2026 06:00

ARTUR LESICKI TRIO | Z JAZZEM PRZEZ POLSKĘ

18 października w Wiązowie, w ramach cyklu "Z jazzem prze Polskę", zaprezentuje się Artur Lesicki Trio. W programie koncertu autorskie kompozycje lidera oraz kompozycje wybitnych twórców światowego jazzu i muzyki rozrywkowej. pokaż więcej »

Dodano: 15.10.2026 13:36

Za nami 50. Nagroda Kulturalna Śląska Kraju Związkowego Dolnej Saksonii

Za nami jubileuszowa, 50. edycja Nagrody Kulturalnej Śląska Kraju Związkowego Dolnej Saksonii. Gospodarzem wydarzenia był Hannover, a laureatami Nagrody Głównej zostali niemiecka kulturoznawczyni Margrit Kempgen oraz reżyser Waldemar Krzystek. Wyróżniono też prof. K. Gerbera i Fundację In Situ. pokaż więcej »

Przejdź do treści