Udostępnij:

Dodano:

21.06.2017 12:38

6/2017: GRZESZYKOWSKA I FRANKENSTEIN

Czy fotografia jest zapisem rzeczywistości czy raczej jej kreacją? Gdzie przebiega granica między realnością i fikcją? Między oryginałem i kopią? Nie są to nowe pytania. Jednak wystawa Anety Grzeszykowskiej Halina i Frankenstein w sopockiej Państwowej Galerii Sztuki pokazuje, że żadne z tych pytań nie traci na aktualności.

 

Kadry z nieistniejących filmów

W 2006 roku Aneta Grzeszykowska stworzyła cykl zdjęć Untitled Film Stills. Wcielała się w nich w postacie jakby dosłownie przeniesione z dawnych filmów. Nie odtwarzała jednak kadrów z klasycznych filmowych produkcji, lecz powtórzyła ujęcia znane z powstałej w latach 1977-1980 serii zdjęć Cindy Sherman. W tych niezwykle wystudiowanych, niewielkich, czarno-białych fotografiach amerykańska artystka wchodziła w różne role: dziewczyny pracującej, wampa, samotnej gospodyni domowej. Chociaż żadne z tych zdjęć nie powielało konkretnych filmowych ujęć, to iluzja była niemalże doskonała. Jedne z ujęć przywodziły na pamięć hollywoodzkie filmy lat 50. i 60. klasy B, inne filmy noir czy też europejską produkcję kinową tego czasu.

Grzeszykowska bardzo starannie powtórzyła zdjęcia Sherman. Przybierała te same pozy, zakłada podobne ubrania. Wprowadziła jednak do swych prac kolor, ale też zmieniła drobne detale – w ujęciu przedstawiającym gospodynię domową pojawił się płyn do mycia marki Ludwik, zaś widok podwórza zapuszczonej warszawskiej kamiennicy stanowił tło dla młodej, atrakcyjnej „podlotki”. Sztuczny świat w tych pracach odwzorowuje świat nie mniej nierzeczywisty, ale jednocześnie Grzeszykowska odnosi się do bardzo realnej, polskiej sytuacji. W świat iluzji wprowadzania fragmenty prawdziwego, nadwiślańskiego świata.

 

Fotografia w czasach nadmiaru

Zdjęcia stały się wszechobecne, podkreślała Susan Sontag, w swej klasycznej już, wydanej w 1977 roku książce O fotografii. Odnosi się wrażenie – pisała – że wszystko już sfotografowano. A co można powiedzieć dzisiaj, w dobie fotografii cyfrowej i telefonów komórkowych, które dla większości zastąpiły klasyczne aparaty? Jednak uwagi Sontag nie straciły na aktualności. Nadal jesteśmy przekonani, że fotografia jest niewinna i autentyczna oraz odzwierciedla jedynie to, co rzeczywiście istnieje. To jednak złudzenia. Zdjęcia nami manipulują. Fotografia nie tylko utrwala rzeczywistość – dodawała Sontag, lecz zmienia nasz sposób patrzenia na świat. I, można dodać, kreuje to, jak jesteśmy postrzegani.

Anetę Grzeszykowską interesuje pytanie o możliwości (i ograniczenia) fotografii. O jej moc odwzorowywania, ale też kreowania rzeczywistości. Swoimi działaniami, jak podkreślono w tekście towarzyszącym sopockiej wystawie, zwraca uwagę na fakt, że fotografia – szczególnie współcześnie – ogranicza rzeczywistość, eliminując wszystko to, co poza kadrem i uśmiercając to, co niesfotografowane.

W Państwowej Galerii Sztuki znalazły się prace z ostatnich lat, nowe, ale dobrze pokazujące ciągłość poszukiwań artystki. Można nawet było zobaczyć album fotograficzny Iranian Film Stills z 2015 roku, nieoczywisty dziennik podróży Grzeszykowskiej do Isfahanu. Niezwykle wizualnie wyrafinowany. W tych fotografiach artystka po raz kolejny mierzy się z cyklem Sherman. Nie powiela jednak zdjęć amerykańskiej artystki, tylko sam jej zamysł. Wszystkie zdjęcia przypominają kadry z jakiegoś filmu z lat 60. ubiegłego stulecia, świata minionego, ale jednocześnie wpisują się – niezwykle celnie – w dzisiejszą rzeczywistość islamskiego państwa.

 

Usuwając, dodając      

 

Wiele prac pokazanych w Sopocie można było zobaczyć wcześniej na innych wystawach. Tu jednak zdecydowano się nie tylko na przełamywanie porządku chronologicznego, ale też rozbijanie fotograficznych cykli i umieszczanie poszczególnych zdjęć Grzeszykowskiej w odmiennych niż dotąd kontekstach. Dzięki tym zabiegom po raz pierwszy chyba tak dobrze udało się uchwycić istotę twórczości tej artystki, jej ciągłe pytanie o granice kreacji (i autokreacji). O rolę twórcy, także jako manipulanta. W latach 2004–2005 tworzyła Album – zbiór zdjęć rodzinnych, z których usunęła swoje wizerunki. Powstał alternatywny zapis rzeczywistości, w której zabrakło miejsca na jej osobę. Fotografia nie jest prostym skutkiem zetknięcia się fotografa z wydarzeniem: samo wykonywanie zdjęć stanowi zdarzenie i to zdarzenie jawnie uprzywilejowane – zwracała uwagę Susan Sontag. Czym jednak jest dokonany przez Grzeszykowską akt wymazania? Unieważnieniem rangi wykonania zdjęcia? Odwróceniem procesu? Czy też podkreśleniem znaczenia twórcy, od którego decyzji zależy to, co zostanie zachowane, a co unicestwione?

Z kolei na sopockiej wystawie można było oglądać jej cykl Selfie z 2014 roku. Grzeszykowska wykonała szereg zdjęć, krok po kroku pokazujących konstruowanie własnego portretu. Dosłowne, z użyciem świńskiej skóry. Wpierw powstaje dłoń, palec po palcu. Później twarz: początkowo jest jedynie jej zarys, potem przychodzi czas na usta, pomalowane ostrą czerwoną szminką, z rzędami białych zębów, włosy, wreszcie powstają oczy. Na tym nie koniec. Artystka odtwarza swój brzuch, piersi… Całość składa się na fragmentaryczny autoportret. Przewrotny, bo od samego początku wykreowany na potrzeby fotografii. Z kolei w najnowszym cyklu Untitled, powstałym w 2017 roku, Grzeszykowska pokazuje proces przekształcania realnego ciała. Jakbyśmy znaleźli się nie na planie filmowym, lecz w charakteryzatorni. Jej twarz jest postarzana, na torsie pojawia się zarost. To tylko gra – można powiedzieć. Jednak to ten sztucznie wykreowany świat zostaje zapisany na zdjęciach. To one nam pozostają. Historia obrazu to historia znikania, przemiany iluzji realności w jej symulacje pisał Bernd Stiegler i przywołując Jeana Baudrillarda, dodawał, że fotografia ma szczególny dar: rozpuszcza świat w iluzji. Zaś sama artystka w jednym z wywiadów mówiła, że jej prace opowiadają o mistyfikacji jaką jest sztuka. W pracach Grzeszykowskiej stałe obecny jest element gry z fotograficznym, ale też filmowym medium. W wideo Negative Process (2014) obserwujemy, jak artystka stopniowo zamalowuje na czarno swoje ciało. Powstaje złudzenie, jakbyśmy oglądali nie pozytyw, lecz negatyw filmu (ten sam efekt wykorzystała w cyklu fotografii Negative Book). Swoistą grą jest też seria Halina. Grzeszykowska sięgnęła po cykl zdjęć Wojciecha Zamecznika, przedstawiających akty jego żony Haliny. Te fotografie, powstałe zapewne w latach sześćdziesiątych, są całkowicie nieznane – Zamecznik nigdy nie wykorzystał ich w swych graficznych dziełach, jak miał to zwyczaj często czynić. Jest to zatem bardzo intymny, prywatny materiał.

Grzeszykowska ingeruje w fotografie Zamecznika. Wkleja fragmenty własnych zdjęć, do których przybrała pozy jego żony. W pierwszej chwili trudno dostrzec granice między ciałami Haliny i Aliny. Akty uwiecznione na tych zdjęcia jakby uległy rozszczepieniu na dwa kobiece ciała, na dwa kobiece podmioty – modelki i fotografki – pisze o tym cyklu Agata Araszkiewicz. Na chwilę tylko, by je ponownie „na nowo scalić”.

 

Teraźniejsza przeszłość

W serii Halina autorstwo Grzeszykowskiej nakłada się, dosłownie, na autorstwo Zamecznika. W pracy Frau (2011/2015) artystka powtarza koncept wybitnej austriackiej artystki Birgitt Jürgenssen, podobnie jak wcześniej sięgała po dzieła Cindy Sherman. Pieczołowicie odtwarza pomysły innych. Za każdym razem powstaje pytanie o autorstwo, oryginalność dzieła, podmiotowość samego twórcy. Tylko, czy dzisiaj pytanie o to, co jest oryginałem, a co kopią, nie wydaje się zbędne, wręcz nieistotne?

Nieprzypadkowo w tytule sopockiej wystawy przywołano tytuł słynnej powieści Mary Shelley Frankenstein o akcie tworzenia sprzecznego z naturą, łamiącego przyrodzony porządek świata. Opowieści o powstaniu żywej istoty z fragmentów martwych ciał, cierpiącej, zagubionej, poszukującej odpowiedzi na pytanie o sens własnego istnienia. Często jednak zapomina się o drugim członie tytułu dzieła Shelley: „współczesny Prometeusz”. Bohaterem książki jest przecież Victor Frankenstein, młody człowiek zafascynowany możliwościami, jakie stwarza nauka. Postanawia zatem – nie bacząc na następstwa – przekroczyć granice natury, z tego, co już przeminęło, chce stworzyć nowe życie, niczym artysta, który ze śladów przeszłości kreuje własne dzieło.

Powieść Mary Shelley to nie tylko powieść o nauce, która chce przekroczyć własne ograniczenia. Można ją także odczytać – co proponuje Grzeszkowska – jako opowieść o sztuce, która nieustannie czerpie z przeszłości, niejednokrotnie próbując ożywić to, co wydaje się kompletnie martwe. I o ryzykach z tym związanych. Victor Frankenstein – jak dobrze wszyscy wiedzą – za swoje marzenia zapłacił najwyższą z możliwych cen.

 

Piotr Kosiewski

Aneta Grzeszykowska: Halina i Frankenstein, Państwowa Galerii Sztuki w Sopocie, kurator: Adam Mazur; 27 stycznia – 19 marca.

POWRÓT DO CZYTELNI

Odsłuchaj treść artykułu
Array ( [post_type] => post [posts_per_page] => 8 [post_status] => publish [orderby] => Array ( [meta_value_num] => DESC [date] => DESC ) [meta_key] => sticky_post [ignore_sticky_posts] => 1 [tax_query] => Array ( [0] => Array ( [taxonomy] => category [field] => term_id [terms] => Array ( [0] => 470 ) [operator] => NOT IN ) ) [category__in] => Array ( [0] => 15 ) [category__not_in] => Array ( [0] => 470 ) )

AKTUALNOŚCI

Dodano: 06.09.2026 04:00

Prądy wsteczne I Premiera Teatru Układ Formalny

Prądy wsteczne – premiera Teatru Układ Formalny we Wrocławiu! 18-20 września zapraszamy na poruszający spektakl Magdaleny Drab. To intymna opowieść o matce i córkach, dawnych konfliktach i trudnej bliskości, inspirowana dramatami psychologicznymi. Szczegóły na ukladformalny.pl. pokaż więcej »

Dodano: 30.08.2026 01:20

Premierowa „Noc przekroczeń” w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Nauki

W trakcie Dolnośląskiego Festiwalu Nauki będzie można obejrzeć we Wrocławiu premierę spektaklu performatywnego pt. Noc przekroczeń. Próby. Zapraszamy 16 września do budynku Wydziału Filologicznego o godz. 19.00 pokaż więcej »

Dodano: 21.08.2026 11:44

Turniej Poetycki „O Różę Różewicza”

Zachęcamy do udziału w ogólnopolskim Turnieju Poetyckim „O Różę Różewicza”, który otwiera przestrzeń dla nowych poetyckich głosów. Do 16 października pełnoletni autorzy mogą zgłaszać niepublikowane dotąd utwory poetyckie, które oceni jury pod przewodnictwem Ewy Lipskiej. pokaż więcej »

Dodano: 06.09.2026 09:00

Jubileuszowe Legnickie Wieczory Organowe

Legnickie Wieczory Organowe to cykl sześciu bezpłatnych koncertów z udziałem wybitnych artystów, który odbywa się od lipca do listopada br. w Ewangelickim Kościele Marii Panny w Legnicy. pokaż więcej »

Dodano: 06.09.2026 08:00

Daejeon Photo Festival w Korei Południowej

9 wrześniu w Korei Południowej rozpocznie się Daejeon Photo Festival, do  udziału w którym zaproszono dwóch polskich artystów – Michała Adamskiego i Łukasza Rusznicę oraz Pawła Bąkowskiego, kuratora wystawy i kierownika Galerii FOTO-GEN. pokaż więcej »

Dodano: 06.09.2026 07:00

Dolnośląskie Salony Muzyczne 2026

Odkryj magię XIX-wiecznych tradycji! Cykl Dolnośląskie Salony Muzyczne 2026 zaprasza na koncerty „A my i tak polecim!”. Wybitne dzieła Chopina, Moniuszki i Mozarta usłyszysz we wrześniu w Kłodzku, Kudowie-Zdroju oraz Wrocławiu. Poczuj ten niepowtarzalny, dawny klimat muzycznych spotkań! pokaż więcej »

Dodano: 06.09.2026 07:00

TOMASZ WENDT & PIOTR MATUSIK GROUP | Z JAZZEM PRZEZ POLSKĘ

Zapraszamy na jesienną odsłonę cyklu „Z jazzem przez Polskę". Przed publicznością w Krośnicach i w Wołowie wystąpi jeden z czołowych polskich saksofonistów jazzowych - Tomasz Wendt oraz znakomity pianista - Piotr Matusik ze swoim nowym projektem.  pokaż więcej »

Dodano: 06.09.2026 06:00

151. Antykabaret 2026 p.t. M/S Krajewski

13 września zapraszamy na 151. Antykabaret M/S Krajewski! Świętujemy 60. urodziny wybitnego wrocławskiego pisarza, ojca Eberhardta Mocka – Marka Krajewskiego. Spędź z nami udany Dobry Wieczór w Klubokawiarni Mleczarnia we Wrocławiu. Wystąpią świetni artyści, a startujemy już o 19:00! pokaż więcej »

Przejdź do treści