Udostępnij:

Pocztówki literackie KM wrzesień 2019

POCZTÓWKI LITERACKIE KAROLA MALISZEWSKIEGO

 

Krzysztof. Substancja liryczna w stanie wrzenia, trudno się połapać. Oczywiście, da się odnaleźć w jednym zapisie kilkadziesiąt motywów i wątków, jakoś je rozpoznać i nazwać, lecz jest to szalenie męczące. Zatem prośba o oczyszczanie przekazu, skreślanie nadmiaru, o wybór pewnych treści, o powstrzymywanie się od wielosłowia. Dobrym tego przykładem, pokazującym dalszą ścieżkę rozwoju, może być utwór Dawid w kościele (Siedzę w kościele/ Bo mi kazali/ Bo się przyzwyczaiłem/ Bo czekam na to, że w końcu zrozumiem), przynajmniej wiadomo, o co chodzi. Wprawdzie nie jest to może odkrywcze i zaskakujące, ale jasne od początku do końca.

Magdalena. Pozornie jest wszystko – otwarcie się na doznania, ciekawość świata, językowy słuch, komunikatywność, prostota itd. – a jakby czegoś brakowało. Układ tych coś pomyślnie zapowiadających elementów nie przynosi czytelniczej satysfakcji. Czegoś jest za dużo, coś chwilami jest za proste i już prawie banalne. Jak w piosence. Tak usposobiona może pisać pani piosenki. Do wierszy potrzebny jest jednak inny rodzaj skupienia, głębsze porozumienie z językiem i jego możliwościami. Powstaje wrażenie, że prześlizguje się pani po czymś, co już, już było prawie poezją. Taką poezją, o którą mi chodzi. Ale niektóre fragmenty, owszem, jako piosenka, albo materiał na piosenkę, dobrze by zabrzmiały. Np. ostrą/ antyelektrostatyczną szczotką/ rozczesuję kołtuny myśli// nakładam farbę/ na świeżo zmytą głowę/ czas rozjaśnić ten mrok// w twoich oczach oglądam/ moją cytrynową sukienkę/ amarantowe usta i szpilki// idę w tango/ z nowym dniem// z entuzjazmem/ ale też pokorą/ będę się uczyć od nowa/ trudnej sztuki milczenia.

Filip. Nietuzinkowe oczytanie, duża erudycja, interesujące pomysły wykorzystywane są przez pana do tworzenia lejących  się zapisów, które w moim pojęciu niewiele mają wspólnego z poezją. Obce są panu takie kwestie, jak funkcjonalna rytmika czy świadoma wersyfikacja. Toczy się opowiadanie, niekiedy dość intrygujące, mechanicznie opadając sobie z wersu na wers. Może jednak w prozie pana przyszłość. Chyba że któregoś dnia usłyszy pan muzykę, o której tu opowiadam. (To były słowa skierowane do autora m. in. Mojej Penelopy).

Zbigniew. Za szybko pan odpuszcza. Ot, szkic rzucony lekka ręką na papier, i w zasadzie to wszystko. Miejscami ciekawe pomysły, ale brak pracy nad nimi. Surowe notatki, które jeszcze na coś czekają. A warto popracować, bo zazwyczaj jest nad czym. Zresztą pan sam doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji: na stole leży kartka/ wyrwana niedbale z zeszytu/ parę słów skreślonych w pośpiechu/ bo przed oczami horyzont/ zmarłych wynoszą nogami do przodu/ żeby przypadkiem nie zatęsknili/ a czarny kocur oblizuje łapkę/ jakby nic sobie nie robił/z życiowego poplątania. Na początku zawsze jest coś niedbale skreślonego, czekającego jednak na większą uwagę, na pracowitą „dbałość”.

Karolina. Coraz lepsze te wiersze. Zdarzają się jeszcze bezwiedne lapsusy w stylu siedzę na stołeczku żałoby. Takie użycie metafory deprecjonuje intencję. I robi się groteska z ławeczką przy grobie w tle. A nie o to chodziło. Gdy unika pani pułapek związanych z nieumiejętnym stosowaniem metafory dopełniaczowej powstają ciekawe rzeczy. Na przykład to:  gramatyka języka polskiego// z hasła/ śmierć wrogom ojczyzny/wypisz/ związki wyrazów/ podkreśl/ wyraz/ nadrzędny/ wyraz/ podrzędny/ postaw pytania/ śmierć komu? czemu? wrogom/ wrogom kogo? czego? ojczyzny/ znajdź/ związek zgody.

Dominik. Jestem samoukiem, a wiersze traktuję jako sposób tłumaczenia zjawisk i używając języka, który uważam za „współcześnie nieporadny”, staram się wyciągać esencję zdarzeń, często odchodząc od realizmu na rzecz hiperrealności. Pięknie. To miłe, gdy autor wie, czego chce. Formułuje program, wysuwa postulaty. I najczęściej nic z tego nie wychodzi. A tu całkiem nieźle. Coś przecież wychodzi. Więc matko, nie każ mi się modlić co wieczór, dość mam już rymowanek,/ Kolega z naprzeciwka, ten, który jeździ za pracą do innych miejsc, mówił, że Absolut to wódka,/ O żadnym innym nie słyszał. Cytuję, żeby pochwalić, podzielić się smakowitym kawałkiem. Niech inni docenią albo i nie. Pisze pan swobodnie, z rozmachem, mając jakąś naturalną siłę lirycznego wysłowienia, piętrzenia sugestywnych obrazów poddających się bystremu prądowi, rytmowi. Nie wiem, co z tego będzie, w jaką pójdzie stronę. Życzę jak najlepiej. Proszę przysłać coś za pół roku. Powiesimy na internetowej stronie „Odry”. A potem kto wie…

Łukasz. Trochę to patetyczne i miejscami drętwe, prawie „dziewiętnastowieczne”, ale chyba godne już uwagi. Powoli przebija się jakaś nuta własna, myśl niegłupia. Tytuł całego zestawu Brutalna moralistyka jakby na wyrost, bo nie widzę spełnienia tej zapowiedzi w tekstach. To wszystko przymiarki. Ale już ciekawe, mające podstawy w dobrym użyciu języka, który się czuje i szanuje. Panuje pan nad rytmem, używa go świadomie. Są zadatki. Bądźmy w kontakcie.

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem.  Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „8 Arkuszu Odry”.

 

Odsłuchaj treść artykułu
Skip to content

Zapisz się do naszego newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych (pokaż całość)