Pocztówki literackie kwiecień 2026
Pola. Jak zawsze kłopot z tak bezpośrednimi wynurzeniami, cierpliwie rozpisywaną w wersach żałobą. Cisną się na usta sakramentalne banały… Nie twierdzę, że tak jest i tutaj, ponieważ od czasu do czasu potrafi pani złamać zasady lamentu, coś przekroczyć, od czegoś się odbić. Moim zdaniem, to wciąż za mało, żeby wybić się ponad terapeutyczną doraźność, żeby zbliżyć się do czegoś, co nazywamy uniwersalnością przekazu. Niezłe: Ten rok zaledwie przydarzył mi się, / a jednocześnie próbuję zachować go blisko. / Życie wymyka się z naszych rąk – /albo to ja / jestem poza zasięgiem?. Słabsze: Gdy ból rozchodzi się po żyłach, / nie oczekujesz zrozumienia. / Śmierć przyniosła jasność, / i się wystraszyłam. Jakiekolwiek by nie było, coś w sobie ma, jednak przykuło uwagę, kazało się wypowiedzieć. Nie potrafię nazwać energii poetyckiej, nad którą pani nieraz panuje. Proszę pisać, to zawsze będzie osobne, choć chwilami, w sensie poetyckiej poprawności, dziwnie niewydarzone.
Edyta. Myślenie wierszem jest myśleniem przestrzenią, strukturą, jest stopniowym pozbywaniem się balastu, dążeniem do swoistej lekkości. Na wietrze zostaje szkielet, już tylko to, co nieodzowne. Natomiast tu mamy do czynienia ze słowotokiem. Dobrodziejstwo inwentarza, pisanie na hurra. Pani wydala z siebie magmę, a wiersz powinien powstawać z tego, co z tej magmy wybrano. Dlatego leją się te zdania jak w jakimś niezbyt błyskotliwym felietonie, niezdarnym opowiadaniu. Z poezją, w moim rozumieniu tego słowa, nie ma to niczego wspólnego.
Mira. Nie znajduję niczego własnego, wszystko jest zapożyczone i mało przetworzone. Wrażenie surowości, notatnikowości niezbędnej dla autorki, zbędnej dla czytelnika, który nie potrafi się w tym pustawym krajobrazie odnaleźć. Może odnajduje się ktoś z przyjacielskiego i rodzinnego kręgu, ja nie mam się o co zaczepić. Wiersz „oświęcimski” jeszcze pogłębia wrażenie rozdźwięku, a miało być wabikiem, miejscem uwspólnionych doświadczeń kulturowych i historycznych. Nawet w tym zapisie coś nieszczerego, niewiarygodnego, amatorskiego. Za dużo słów. Tak jakby w opisach miała się zawrzeć jakaś prawda, ale jest za mało skupienia, skoncentrowania się na jakimś konkrecie wrażliwości.
Damian. Na razie wielkie słowa, puste deklaracje. Nie brzmi to wiarygodnie, szeleści papierem, popada w ostentację. Jest jednak w tym coś zastanawiającego, jakaś „szczera nuta”. To ona kazała mi się zatrzymać, nie wrzucać od razu do kosza. Sam za dnia, / jeszcze bardziej w nocy, / te kilka modlitw, co miały być ku pomocy i tak dalej. Proszę przesłać coś za parę miesięcy, być może teksty trafią do prezentacji na internetowej stronie „Odry”.
Magdalena. Tu coś potrafi poruszyć, wyczuwa się głębię przeżyć. Ale przeżyć, które pukają przez szybę, z trudem przebijają się na drugą stronę – zrozumienia u czytelnika. Skąd ta tendencja do zagadywania czegoś, co już więcej słów nie potrzebuje? Nie bać się większej ciszy między słowami, narastającego milczenia. Paplanina nie jest poezją, należy do innego żywiołu. Gdyby więc pani zaczęła się powstrzymywać, gdyby zaczęła destylować… Pisze pani wyrosło we mnie drzewo / czuwanie i to już jest niezłe. Tak naprawdę ono nie wyrasta, bo czuwanie jest zagadywane, rozpraszane. Spodobał mi się fragment (przepraszam za interpunkcyjną ingerencję): Mówimy: bezruch, / lecz tam pod spodem / Ziemia jest w ruchu / niespiesznie, cicho / zmienia żal w czarnoziem.
Danuta. Każdy wiersz z innej parafii, lecz tak naprawdę niczego własnego. Mistrzostwo imitatorstwa. Każdy z modnych stylów, przewijających się przez internetowe fora samokształceniowe (a potem prowincjonalne konkursy poetyckie), jest pani zdolna podpatrzeć i skopiować. Szlachetne hobby, ale niewiele ma ono wspólnego, moim zdaniem, z poezją.
Beniamin. Tylko trzy krótkie zapisy, za mało, żeby coś powiedzieć, żeby mieć złudzenie pewności. Wyczuwa się potencjał, lecz jeszcze nieujawniony. Zdarzają się „przebitki”, to znaczy miejsca świadczące o zagęszczaniu się sensu (pośród wielu niepotrzebnych słów). Nie powiem, mam ulubiony fragment (a i on zepsuty słówkiem „ponoć”): tu milkną drogi / i dni się łamią w pół / dobrze tu gawronom / ponoć i urwanym snom. Jednak ufam ujawnianym tu możliwościom. Jeśli pan wytrwa, coś na pewno z nich wyniknie. Proszę za jakiś czas przesłać nowe teksty.
KM
Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem. Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „Ósmym Arkuszu Odry”.