Udostępnij:

Pocztówki literackie lipiec-sierpień 2026

Lidia. Banał zamieniany w złoto, ale nie zawsze się to udaje. Niekiedy paplanina zwycięża, ale i wtedy zdarzają się perełki. Ot, choćby to: zostałam sama / z myślą / że polityka to nie system / to sposób / w jaki ludzie uczą się / nie słuchać siebie nawzajem / i że właśnie / przegłosowaliśmy. W zalewie podsycanej słowami samotności nagle trzeźwa obserwacja, ostre spojrzenie – to jakoś panią wyróżnia z nadsyłanych, podobnych do siebie, propozycji. Czuję się mała, samotna, opuszczona, i tak w kółko. Chyba po to, żeby uśpić czytelnika, ale ja nie dałem się uśpić ani zwieść. Widzę to, widzę wyraźnie: gdzie kończy się kraj / a zaczyna cmentarz? / w którym języku mówi rakieta? / w jakim dialekcie umrze mój syn? Proszę coś wysłać za jakiś czas. Najwyższa pora na szerszą prezentację w „Pocztówkach”. Może zróbmy tu pierwszy krok: głos w telefonie mówi że mnie rozumie / jego celem jest zoptymalizować moje życie – / choć nie wiem co to znaczy być zoptymalizowaną / pyta jak się dziś czuję / kiedy odpowiadam: samotna / proponuje playlistę i jogę / bo nie zna zapachu pustego krzesła / lecz uczy się mojego snu / mówi kiedy pić wodę / ale nie wie jak powiedzieć kocham / może to i lepiej – / ja też już nie wiem co to znaczy / moje serce – tylko opóźnienie w sygnale / gdyby anioł miał twarz / wyglądałby jak ekran startowy / albo nie miałby twarzy wcale.

Piotr. To, co pana nurtuje, jeszcze nie znalazło swojego wyrazu. Wahanie, niepewność co do wartości wyrzucanych z siebie słów, szukanie potwierdzenia, nieznajdowanie. U mnie też pan nie znajdzie. Coś gestykuluję / Coś mówię / Gdzieś chodzę / Jakoś coś gdzieś robię / Rzucam kostką i funkcjonuję / To specyficzny rodzaj bytowania / Bardzo specyficzny / Nie nazywam tego bytem / Chyba odbywam karę / Nazywam to odbytem / Albo pobytem. Nikt za pana nie wymyśli nadziei, sposobu wyjścia z impasu życiowego, poetyckiego, światopoglądowego itd. Mogę tylko współczująco pokiwać głową, mogę się wczuć, mogę zobaczyć człowieka i jego rozterki. Literaturze nic do tego. Jesteśmy gdzieś obok. Wyrzuciło nas. Jest tu kto?! / Błagam! / Niech ktoś mnie wyciągnie! / Rzućcie mi kontrargument! / Jestem tutaj! / W błędzie! / Chyba utknąłem! / Halo! Proszę wybaczyć, tym razem nie podniosę słuchawki, ale zaręczam, został pan wysłuchany.

Jarosław. Czeka się na coś bardziej oczywistego, na jakieś przejaśnienie sensu. Zabrnął pan w eksperymenty. I być może jest odkrywcą, którego nie pojmuję, będę przeklęty na wieki. Jednak tu i teraz (pal licho wieczność) ktoś pisze: który z wieży / z kości słoniowej / wojacz wulgar / i sacr / który granice / poezji siebie / w strzelis / doświad ciebie / który ofiarą / swoje mięso krw / którego nie ma // to // t. Owszem, ofiara spełniona. I co? Mam to sobie jako czytelnik skleić? Po Białoszewskim brzmi to daremnie i groteskowo. No, może nie daremny drut (o, proszę, co mi sztuczna inteligencja zrobiła ze słowem „trud”), w każdym razie potrzebny jest jakiś nowy pomysł, zestaw dodatkowych chwytów, tu na razie tego nie widzę.Beata. Usiłuję wczuć się w pani traumę. Wszystkie te strofy cmentarne i trupie. Szczere wyrazy współczucia. Jakby tu delikatnie pani powiedzieć, że to nieudane i bardzo konwencjonalne. Może porównam do kwiatów na grobie. Te są, niestety, z plastiku, sztuczne. Musi pani przepracować żałobę i dojść do punktu, w którym uda się ze śmierci wykrzesać coś innego – świeżą, zieloną gałąź. Pozdrawiam, ściskam, życzę jak najlepiej.Władysław. Chciał pan opowiedzieć nam Polskę rozdartą, skłóconą. No cóż, jak widać, nie ma na razie na to słów. Chyba że grafomania, którą pan uprawia, jest idealnym odzwierciedleniem grafomanii, jaka zapanowała w stosunkach społecznych, politycznych, ludzkich. Nie tą drogą, panie Tusk… No właśnie, nie tą drogą, panie Władysławie. Jeśli coś pana męczy, to nie znaczy, że trzeba zamęczyć i czytelnika – czymś tak surowym i gwałtownym. Niech to się wszystko w pana umyśle odcedzi, niech się ustoi. Wtedy próbować. Może się uda wyjść poza gorączkę i ideologiczne zacietrzewienie. Może.

KM

Odsłuchaj treść artykułu
Przejdź do treści