Udostępnij:

Pocztówki literackie wrzesień 2026

Rafał. Prawdopodobnie można by tak pisać, a nawet gdzieś publikować (raczej nie w „Odrze”) do końca swoich dni. Tak? To znaczy jak? Nie dotykając rzeczywistości. Oczywiście, każdy z nas ma swoją wizję rzeczywistości i teorię jej dotykania. Nie będę przedstawiał tu całej listy idiosynkrazji i uprzedzeń, które mają wpływ na moje widzenie, jednak muszę się czegoś trzymać. Prócz tej wypełniającej mnie aparatury poznawczej nie mam niczego innego pod ręką. I tak (ową organiczną aparaturą) prześwietlając pana teksty, widzę odklejenie się od sprzeczności, konfliktów, problemów. Pan nie ma ze światem na pieńku, i nawet nie udaje, nie rozgrywa tego, jak każdy porządny liryk. Dobrze jest, jak jest. Ciepło, bezpiecznie, miło. Słońce przegląda się w złotych kłosach, / powietrze drży od ciepła letnich barw. / Motyle tańczą, zawieszone w świetle – / gdyby ta chwila mogła trwać wiecznie. Tak, to jest jakiś pomysł, może nawet świadomie stworzony styl, proszę jednak zrozumieć to, że się w nim nie odnajduję, coś mnie od niego stanowczo odrzuca. Próbuję opisać drzewo. / Zwyczajne – / z konarami i pniem, / z dziuplą, gdzie zamieszkał dzięcioł, / i wróblami w listowiu. // Lecz brakuje słów. Niby brakuje słów, a skądś się, bez większego wysiłku, jakby mechanicznie wydobywają. I jeszcze to „listowie”. Nie słów brakuje, lecz wyczucia ich ciężaru, gęstości, odpowiedniości; i wtedy tak łatwo osunąć się w banał: Subtelne, urzekające kruchością gałęzie, / teraz zmarznięte, drżą w zimowym świetle, / latem bujnie zagęstwione liśćmi.

Mirosław. Proponuje pan chwilę relaksu, stwarza małą ludyczną wysepkę pośród morza bardzo poważnej poezji współczesnej: wycyzelowałem / w sensie / no stworzyłem / mały, dostojny wierszyk / w krótkiej wiadomości do ciebie / na instagramie. Fajne to, odprężające, ale też kłopotliwe. Nagle sobie człowiek zdaje sprawę, że żarciki wymagają poziomu czy stylu, wymagają szczególnej finezji. A pan tu sobie od niechcenia heheszkuje… Efekt wydaje się dość surowy, amatorski. Od czasu do czasu jednak i tu zdarza się coś godnego uwagi: kapary / mątwy / cywilizacje Indusu / wiszące ogrody Semiramidy / kolosy z fizyki / imponderadebilia / zostaję postawiony przed ekran / z malutkim okienkiem / dwa przyciski / tak / lub nie / ten rodzaj przycisku z oddaniem złotówki / na chore dzieci / który się pomija w mcdonaldzie.

Mateusz. Do pana Karola Maliszewskiego: po pierwsze – pozdrawiam. Po drugie – w poprzedniej mojej próbie wysyłania wierszy chciało mi się wchodzić w jakąś polemikę na temat poezji. Teraz chciałem tylko stwierdzić, że jako osoba urodzona z deka za późno mam dość roli sztuki jako narzędzia kontrowersji i zmuszania do refleksji, w tym stylu, który bez zmian obserwujemy od zgoła stu lat. Nie wiem, co innego chciałbym postawić na jego miejsce, nie steruje mną młodzieńczy bunt w takim samym stopniu jak zwyczajna nuda. Nie reklamuję w ten sposób swoich prac, nie są one moim programem nowej sztuki, myślałem tylko, że chciałbym usłyszeć pana zdanie. Późno, bo późno, ale wreszcie do mnie dotarły te wiersze, i – powiedzmy – sprawiły niejaką przyjemność. Jestem podobnie zmęczony przodownictwem tak zwanej sztuki, podoba mi się pana zgaszony ton, zdławiona ironia gdzieś w tle. Ale też nie wszystko łykam jak świeże bułeczki, i na przykład w ogóle nie trafia mi do przekonania ten wiersz z Ryszardem Siwcem. Estetyka nie dogaduje się z etyką, powstaje jakiś niesmak i wrażenie nieudolności. Uważałbym też na rozgadanie (wiersze to nie przemówienia, a raczej mówki). Te dwa najlepsze – Dość, Przejrzystość – byłyby jeszcze lepsze skrócone i oczyszczone. Z jednego z nich wyciągam to, co najlepsze, sam rdzeń: dość już mam tradycji, kultur, od Tasmanii do Grenlandii / dość już wszystkiego co ludzkie, bo to wszystko jest mi obce / wolność, miłość – ach, wszystkiego nie chce mi się pisać / powiem krócej więc – pieniędzy, / ustaw, kruczków, legislatur / Państwa zdrowych i wariatów / rozporządzeń, sejmów, narad / Kacpra, Melchiora, Baltazara / w skrócie, bardziej lapidarnie, / dość mam tego co popadnie / za mną siedzi lady Makbet, pisać każe mi przy stole / największa mądrość to jest opór, najlepszy sprzeciw to pistolet.

KM

Poetów zainteresowanych radami i ocenami Karola Maliszewskiego prosimy o nadsyłanie wierszy (maksymalnie do 5) do naszej redakcji listownie lub mailem. Wybrane najlepsze z nadesłanych utworów będą publikowane na naszej stronie internetowej lub w „Ósmym Arkuszu Odry”.

Odsłuchaj treść artykułu
Przejdź do treści